Firmowe
Stan: Nowe
Opis
Zintegrowany wzmacniacz stereofoniczny PREMIUM Marantz PM-10
Stanowiąc połączenie przedwzmacniacza oraz pary monofonicznych końcówek mocy, PM-10 wykorzystuje zmienny stopień wzmocnienia dostarczając moc 200W przy 8 omach lub 400W przy 4 omach umożliwiając obsługę szerokiej gamy głośników, natomiast sekcja zasilania zapewnia dynamikę podczas odsłuchu najbardziej wymagających utworów.
Wrażenia odsłuchowe
Duet PM-10 i SA-10 prezentował dźwięk neutralny, muzykalny i pełen ekspresji. Do głowy przychodziło mi określenie „dźwięk tak żywy, jak w naturze” i dopiero podłączenie innego odtwarzacza SACD i wysokiej klasy DAC-a pozwoliło zorientować się, jaki charakter ma brzmienie PM-10, kiedy nie współpracuje z firmowym źródłem sygnału. Mógłbym powtórzyć te same superlatywy, zaznaczając jednak, że Marantz obnaży każdą słabość partnerów. Nie jest stworzony do tuszowania niedoskonałości, a do eksponowania tego, co najważniejsze. A cóż to jest? Niektórzy nazywają tę cechę „muzykalnością”, ale to worek, do którego można zmieścić wszystko. Określiłbym to raczej jako płynność i spójność dźwięków, składających się na melodię, czy powtarzane w określonej sekwencji akcenty, tworzące rytm.
Muzyczne wydarzenie rozgrywa się w przestrzeni kreowanej przez realizatora. Oczywiście, jeden będzie dbał o odwzorowanie sytuacji w studiu lub na scenie, inny stworzy ją na nowo na konsolecie, korzystając z własnej wyobraźni. PM-10 rysuje scenę ostrą, wyrazistą kreską, a przy tym dba o harmonię. Mocy wystarcza, by nawet trudne do wysterowania kolumny zaśpiewały pełnym głosem i z rytmicznym przytupem. Nie miałem akurat pod ręką prądożernych zestawów, ale testowany na pokazie Marantz swobodnie sobie radził z wymagającymi Elipsami Sonus Fabera.
Jako że Ken Ishiwata jest miłośnikiem żeńskich głosów, sięgnąłem po mój ulubiony – Dianę Krall w zróżnicowanym zestawie „The Very Best Of”. Już w pierwszej minucie otwierającego CD utworu „’s Wonderful” zadałem sobie pytanie, dlaczego wcześniej nie słyszałem tylu niuansów z perkusjonaliów, zawieszonych półtora metra nad podłogą. Przecież brzmią tak wyraźnie, że nie mogło ich tam wcześniej nie być. Odpowiedź nasunęła się już po chwili. To PM-10 w połączeniu z SA-10 wydobywa z muzyki detale, które wcześniej pozostawały zamaskowane. Łagodna fala orkiestry smyczkowej nie zalewa ich, lecz tworzy spójne tło. Można by się obawiać, czy tak precyzyjnie działający wzmacniacz nie zacznie eksponować sybilantów, ale o tym pomyślał już realizator, Al Schmitt, który ustawił przed Dianą jakiegoś starego Neumanna z osłoną.
W drugim utworze – „Peel Me A Grape” – ważną rolę odgrywa kontrabas. Brzmi tak sugestywnie, że chciałoby się samemu szarpnąć strunę. Delikatne akordy gitary elektrycznej w tle nie konkurują z fortepianem, którego akordy wybrzmiewają tak naturalnie, jakby potężny steinway stał w moim pokoju. Koncert Patricii Barber, utrwalony na płycie „Companion”, wprawił mnie w prawdziwą ekstazę.
Świetny kontrabas to zasługa kontroli głośników, jaką zapewnia wzmacniacz. Jego konturowość, rozciągnięcie i zróżnicowanie niskich dźwięków z pudła, jak i z Hammonda, skłoniły mnie do kilkakrotnego przesłuchania albumu w ciągu trzech tygodni testów.
Intymna bliskość Melody Gardot byłaby wręcz nieznośna, gdyby nie moje uwielbienie dla jej matowego głosu i interpretacji utrwalonych na płycie „My One And Only Thrill”.
Majstersztyk aranżacji utworu „Who Will Comfort Me” z udziałem instrumentów dętych, gitar i męskiego chórku umiejscowił wokalistkę na tle takiego bogactwa barw i detali, że tylko charyzma wokalistki uchroniła ją przed dominacją instrumentów. Zachwycająca trąbka z tłumikiem uzmysłowiła mi, jakie tajemnice skrywa jeszcze płyta kompaktowa.
Marantz PM-10 w sposób angażujący eksponuje wszystkie aspekty brzmienia i epatuje naturalnością barwy. Jest przy tym dynamiczny i ekspresyjny. Słowem: żwawy samuraj z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Wymiary produktu: 440 x 453 x 168 mm
Waga netto: 21,50 kg
Możliwość pozostawienia w rozliczeniu obecnie używanego wzmacniacza + dopłata.
Pytania informacje negocjacje i wycena ew. zamiany :
tel. 6 9 0 - 9 7 0 - 6 9 0
Cena dla klienta gotówkowego przy osobistym odbiorze do ustalenia.
Odbiór w naszym sklepie we Wrocławiu przy ul. Kruczej 79 lub okolicach Zielonej Góry.
Czynne w godz 10-18 / 10-13 sobota.
W naszej ofercie dostępne są wszystkie najnowsze modele Marantza...
Stanowiąc połączenie przedwzmacniacza oraz pary monofonicznych końcówek mocy, PM-10 wykorzystuje zmienny stopień wzmocnienia dostarczając moc 200W przy 8 omach lub 400W przy 4 omach umożliwiając obsługę szerokiej gamy głośników, natomiast sekcja zasilania zapewnia dynamikę podczas odsłuchu najbardziej wymagających utworów.
Wrażenia odsłuchowe
Duet PM-10 i SA-10 prezentował dźwięk neutralny, muzykalny i pełen ekspresji. Do głowy przychodziło mi określenie „dźwięk tak żywy, jak w naturze” i dopiero podłączenie innego odtwarzacza SACD i wysokiej klasy DAC-a pozwoliło zorientować się, jaki charakter ma brzmienie PM-10, kiedy nie współpracuje z firmowym źródłem sygnału. Mógłbym powtórzyć te same superlatywy, zaznaczając jednak, że Marantz obnaży każdą słabość partnerów. Nie jest stworzony do tuszowania niedoskonałości, a do eksponowania tego, co najważniejsze. A cóż to jest? Niektórzy nazywają tę cechę „muzykalnością”, ale to worek, do którego można zmieścić wszystko. Określiłbym to raczej jako płynność i spójność dźwięków, składających się na melodię, czy powtarzane w określonej sekwencji akcenty, tworzące rytm.
Muzyczne wydarzenie rozgrywa się w przestrzeni kreowanej przez realizatora. Oczywiście, jeden będzie dbał o odwzorowanie sytuacji w studiu lub na scenie, inny stworzy ją na nowo na konsolecie, korzystając z własnej wyobraźni. PM-10 rysuje scenę ostrą, wyrazistą kreską, a przy tym dba o harmonię. Mocy wystarcza, by nawet trudne do wysterowania kolumny zaśpiewały pełnym głosem i z rytmicznym przytupem. Nie miałem akurat pod ręką prądożernych zestawów, ale testowany na pokazie Marantz swobodnie sobie radził z wymagającymi Elipsami Sonus Fabera.
Jako że Ken Ishiwata jest miłośnikiem żeńskich głosów, sięgnąłem po mój ulubiony – Dianę Krall w zróżnicowanym zestawie „The Very Best Of”. Już w pierwszej minucie otwierającego CD utworu „’s Wonderful” zadałem sobie pytanie, dlaczego wcześniej nie słyszałem tylu niuansów z perkusjonaliów, zawieszonych półtora metra nad podłogą. Przecież brzmią tak wyraźnie, że nie mogło ich tam wcześniej nie być. Odpowiedź nasunęła się już po chwili. To PM-10 w połączeniu z SA-10 wydobywa z muzyki detale, które wcześniej pozostawały zamaskowane. Łagodna fala orkiestry smyczkowej nie zalewa ich, lecz tworzy spójne tło. Można by się obawiać, czy tak precyzyjnie działający wzmacniacz nie zacznie eksponować sybilantów, ale o tym pomyślał już realizator, Al Schmitt, który ustawił przed Dianą jakiegoś starego Neumanna z osłoną.
W drugim utworze – „Peel Me A Grape” – ważną rolę odgrywa kontrabas. Brzmi tak sugestywnie, że chciałoby się samemu szarpnąć strunę. Delikatne akordy gitary elektrycznej w tle nie konkurują z fortepianem, którego akordy wybrzmiewają tak naturalnie, jakby potężny steinway stał w moim pokoju. Koncert Patricii Barber, utrwalony na płycie „Companion”, wprawił mnie w prawdziwą ekstazę.
Świetny kontrabas to zasługa kontroli głośników, jaką zapewnia wzmacniacz. Jego konturowość, rozciągnięcie i zróżnicowanie niskich dźwięków z pudła, jak i z Hammonda, skłoniły mnie do kilkakrotnego przesłuchania albumu w ciągu trzech tygodni testów.
Intymna bliskość Melody Gardot byłaby wręcz nieznośna, gdyby nie moje uwielbienie dla jej matowego głosu i interpretacji utrwalonych na płycie „My One And Only Thrill”.
Majstersztyk aranżacji utworu „Who Will Comfort Me” z udziałem instrumentów dętych, gitar i męskiego chórku umiejscowił wokalistkę na tle takiego bogactwa barw i detali, że tylko charyzma wokalistki uchroniła ją przed dominacją instrumentów. Zachwycająca trąbka z tłumikiem uzmysłowiła mi, jakie tajemnice skrywa jeszcze płyta kompaktowa.
Marantz PM-10 w sposób angażujący eksponuje wszystkie aspekty brzmienia i epatuje naturalnością barwy. Jest przy tym dynamiczny i ekspresyjny. Słowem: żwawy samuraj z Kraju Kwitnącej Wiśni.
Wymiary produktu: 440 x 453 x 168 mm
Waga netto: 21,50 kg
Możliwość pozostawienia w rozliczeniu obecnie używanego wzmacniacza + dopłata.
Pytania informacje negocjacje i wycena ew. zamiany :
tel. 6 9 0 - 9 7 0 - 6 9 0
Cena dla klienta gotówkowego przy osobistym odbiorze do ustalenia.
Odbiór w naszym sklepie we Wrocławiu przy ul. Kruczej 79 lub okolicach Zielonej Góry.
Czynne w godz 10-18 / 10-13 sobota.
W naszej ofercie dostępne są wszystkie najnowsze modele Marantza...
ID: 1063258164
Skontaktuj się
xxx xxx xxx
Odświeżono dnia 29 kwietnia 2026
Wzmacniacz PREMIUM Marantz PM-10 | super cena WROCŁAW
28 000 zł
do negocjacji
Lokalizacja