Prywatne
Stan: Używane
Opis
Znakomite kolumny Thiel cs6 ,referencyjne,bardzo równe pasmo do 22hz,znikowe zniekształcenia fazowe,przestrzeń jak stadion.
CS6 to stosunkowo duży (50 cali wysokości) głośnik wolnostojący, łączący 10-calowy głośnik niskotonowy z aluminiową membraną, 12-calowy pasywny radiator i współosiowy przetwornik średnio-/wysokotonowy. W przeciwieństwie do wcześniejszych konstrukcji Thiela, wszystkie trzy przetworniki CS6 są produkowane wewnętrznie, a wiele uwagi poświęcono redukcji nieliniowości przetwornika. Szczególnie godna uwagi jest jednostka współosiowa, ponieważ umieszcza 1-calowy głośnik wysokotonowy z aluminiową kopułką na centralnym biegunie 4-calowego głośnika średniotonowego. Membrana tego głośnika wydaje się mieć bardzo płytkie rozwarcie, ale w rzeczywistości jest to kompozyt: odlewany element styropianowy, pomiędzy którym znajdują się anodowane aluminiowe membrany o różnych profilach. Dzięki temu membrana ma optymalny kształt, aby „widzieć” głośnik wysokotonowy, a jednocześnie zapewnia połączenie sztywności i tłumienia niezbędne do zminimalizowania rezonansów membrany.
Podobnie jak we wszystkich konstrukcjach Thiel „Coherent Source”, zwrotnica jest akustyczna pierwszego rzędu, a przednia ścianka, odlana z betonu, jest pochylona do tyłu, aby wyrównać czasowo centra akustyczne przetworników w zamierzonej osi odsłuchu. Głośnik można podłączyć tylko jednym okablowaniem, za pomocą pary zacisków w podstawie. Podobnie jak wszystkie głośniki Thiel, CS6 charakteryzuje się pięknym wykończeniem
Moje pierwsze odsłuchy nowych próbek odbyły się w pokoju Stereophile . Balans CS6 był ciepły, gładki i pozbawiony ziarnistości, w połączeniu z doskonałą reakcją niskiego basu, precyzyjnym obrazowaniem, dobrą głębią sceny dźwiękowej i znakomitym odtworzeniem nagranych detali. Poza możliwością uzyskania maksymalnej głośności, CS6 wydawał mi się ogólnie lepiej zbalansowany niż oryginalna wersja Thiel CS7, którą odsłuchiwałem w tym samym pokoju kilka lat wcześniej
Zachęcony, zabrałem CS6es do domu, żeby wymienić B&W w moim pokoju odsłuchowym. Po kilku eksperymentach z ustawieniami, włączyłem „Born Under a Bad Sign” z płyty Jimiego Hendrixa „Blues ” (MCA MCAD-11060). „Świetny bas!” – nabazgrałem na moim padzie. Połączenie basu Fendera Billy’ego Coxa i stopy Buddy’ego Milesa, choć nie sięgało tak niskich częstotliwości, miało doskonałą definicję, a także potężne uderzenie i wypełnienie, do którego nie byłem przyzwyczajony w stosunkowo grzecznych B&W. Włączyłem ścieżki z fazą kanałów z płyty testowej Stereophile’a nr 2, na których gram riff „Bad Sign” na moim własnym Fenderze P-Bass. „Czysto, bardzo czysto” – nabazgrałem, podkręcając głośność przedwzmacniacza Marka Levinsona o kilka stopni. „Kto by pomyślał, że Jim Thiel to headbanger !”
Czy to wrodzony brak zniekształceń w głośnikach pozwalał mi grać muzykę głośniej niż byłem przyzwyczajony? Nieważne. Niskie tony CS6 były czyste i głębokie. Piszczałki basowe organów katedry w Ely w utworze Elgara Gerontiusa na płycie testowej CD 2 mruczały w niezwykle satysfakcjonujący sposób, potężnie podpierając chór i orkiestrę. Ćwierćoktawowe, niskie tony świergotliwe na naszej płycie testowej CD 3 były odtwarzane w pełnym brzmieniu, nawet w paśmie 20 Hz, bez słyszalnego dublowania. I jak zauważyłem w pokoju Stereophile , CS6 zaprezentowały bogactwo nagranych szczegółów, nie brzmiąc zbyt żywo ani punktowo. Przestrzenne rozmieszczenie bliźniaczych chórów na nagraniu Gerontiusa , obu umieszczonych za orkiestrą i solistą, było niezwykle wyraźne. Głosy były wolne od nadmiernego pohukiwania lub tonu piersiowego na jednym krańcu spektrum i od nadmiernej sybilanty na drugim.
Choć w czystych tonach można było usłyszeć lekkie podkreślenie średnich tonów wysokich, wysokie tony nie brzmiały podbite ani jasno w muzyce – głośniki dyskretnie schodziły z drogi muzyce. Czułem jedynie przezroczyste okno na nagraną scenę dźwiękową. Za namową Sama Telliga kupiłem niedawno nowe nagranie (EMI CDC 56413) Koncertu skrzypcowego Elgara w wykonaniu „Kennedy’ego”, mimo że jego interpretacja z 1984 roku (EMI CDC 7 47210 2) od dawna jest moją ulubioną. (Były Nigel wyjaśnia w notatkach na okładce, że porzucił swoje pierwsze imię, ponieważ nigdy go nie lubił; uważam, że to po prostu głupie!) Różnice między dwoma nagranymi wersjami były, chciałbym powiedzieć, „wyraźnie” wyraźne, ale prezentacja nigdy nie była bezpośrednia, nachalna, „bezlitośnie odkrywcza” ani nie stosowała żadnych innych określeń, których używają recenzenci, aby ukryć fakt, że mówcy skaczą, aby ściszyć dźwięk.
Wcześniejsze wykonanie – które, przynajmniej po pierwszych odsłuchach, wolę – brzmiało oczywiście mroczniej, ale z bardziej stabilnym obrazem skrzypiec. Dla porównania, nagranie z 1997 roku miało lepszą głębię orkiestrowego obrazu i bardziej wyraziste wysokie tony, ale skrzypce „Kennedy'ego” brzmiały bardziej różanie i miały obraz, który błądził między głośnikami – zastanawiam się, czy główne mikrofony były rozstawione wszechkierunkowo? Oba nagrania, oczywiście, prezentowały orkiestrę jakby „wyglądającą” ponad ramionami solisty. (Czy kiedykolwiek było inaczej z nagraniami koncertów skrzypcowych?) Różnice między odtwarzaczami CD a przedwzmacniaczami były podobnie słyszalne w Thielach, szczególnie gdy głośniki były napędzane monoblokami Mark Levinson No.33H.
Dynamika Thiela była zadziwiająco naturalna. W utworze „Eden”, hołdzie Hendrixowi w wykonaniu Coreya Greenberga na płycie testowej CD 2 , poszczególne partie gitarowe miały doskonały „współczynnik skoku” – i ponownie, mocny i czysty, głęboki bas CS6 nadał muzyce solidny fundament. Mogłem też grać dobrze nagrane partie perkusji tak głośno, jak tylko mogłem, bez poczucia, że głośnikom kończy się zapas mocy.
Thiel CS6 oferuje wysoką postrzeganą wartość. Są pięknie wykonane, dobrze wyważone, a po optymalnym ustawieniu, z mocnym wzmacniaczem i wysokiej jakości źródłami, brzmią po prostu rewelacyjnie. CS6 otrzymuje entuzjastyczną rekomendację – na pewno zostanie w moim systemie na dłużej!
test Stereophila.
zmieniam na najwyższy model CS 7.2
mozliwe jakieś rozliczenie.
CS6 to stosunkowo duży (50 cali wysokości) głośnik wolnostojący, łączący 10-calowy głośnik niskotonowy z aluminiową membraną, 12-calowy pasywny radiator i współosiowy przetwornik średnio-/wysokotonowy. W przeciwieństwie do wcześniejszych konstrukcji Thiela, wszystkie trzy przetworniki CS6 są produkowane wewnętrznie, a wiele uwagi poświęcono redukcji nieliniowości przetwornika. Szczególnie godna uwagi jest jednostka współosiowa, ponieważ umieszcza 1-calowy głośnik wysokotonowy z aluminiową kopułką na centralnym biegunie 4-calowego głośnika średniotonowego. Membrana tego głośnika wydaje się mieć bardzo płytkie rozwarcie, ale w rzeczywistości jest to kompozyt: odlewany element styropianowy, pomiędzy którym znajdują się anodowane aluminiowe membrany o różnych profilach. Dzięki temu membrana ma optymalny kształt, aby „widzieć” głośnik wysokotonowy, a jednocześnie zapewnia połączenie sztywności i tłumienia niezbędne do zminimalizowania rezonansów membrany.
Podobnie jak we wszystkich konstrukcjach Thiel „Coherent Source”, zwrotnica jest akustyczna pierwszego rzędu, a przednia ścianka, odlana z betonu, jest pochylona do tyłu, aby wyrównać czasowo centra akustyczne przetworników w zamierzonej osi odsłuchu. Głośnik można podłączyć tylko jednym okablowaniem, za pomocą pary zacisków w podstawie. Podobnie jak wszystkie głośniki Thiel, CS6 charakteryzuje się pięknym wykończeniem
Moje pierwsze odsłuchy nowych próbek odbyły się w pokoju Stereophile . Balans CS6 był ciepły, gładki i pozbawiony ziarnistości, w połączeniu z doskonałą reakcją niskiego basu, precyzyjnym obrazowaniem, dobrą głębią sceny dźwiękowej i znakomitym odtworzeniem nagranych detali. Poza możliwością uzyskania maksymalnej głośności, CS6 wydawał mi się ogólnie lepiej zbalansowany niż oryginalna wersja Thiel CS7, którą odsłuchiwałem w tym samym pokoju kilka lat wcześniej
Zachęcony, zabrałem CS6es do domu, żeby wymienić B&W w moim pokoju odsłuchowym. Po kilku eksperymentach z ustawieniami, włączyłem „Born Under a Bad Sign” z płyty Jimiego Hendrixa „Blues ” (MCA MCAD-11060). „Świetny bas!” – nabazgrałem na moim padzie. Połączenie basu Fendera Billy’ego Coxa i stopy Buddy’ego Milesa, choć nie sięgało tak niskich częstotliwości, miało doskonałą definicję, a także potężne uderzenie i wypełnienie, do którego nie byłem przyzwyczajony w stosunkowo grzecznych B&W. Włączyłem ścieżki z fazą kanałów z płyty testowej Stereophile’a nr 2, na których gram riff „Bad Sign” na moim własnym Fenderze P-Bass. „Czysto, bardzo czysto” – nabazgrałem, podkręcając głośność przedwzmacniacza Marka Levinsona o kilka stopni. „Kto by pomyślał, że Jim Thiel to headbanger !”
Czy to wrodzony brak zniekształceń w głośnikach pozwalał mi grać muzykę głośniej niż byłem przyzwyczajony? Nieważne. Niskie tony CS6 były czyste i głębokie. Piszczałki basowe organów katedry w Ely w utworze Elgara Gerontiusa na płycie testowej CD 2 mruczały w niezwykle satysfakcjonujący sposób, potężnie podpierając chór i orkiestrę. Ćwierćoktawowe, niskie tony świergotliwe na naszej płycie testowej CD 3 były odtwarzane w pełnym brzmieniu, nawet w paśmie 20 Hz, bez słyszalnego dublowania. I jak zauważyłem w pokoju Stereophile , CS6 zaprezentowały bogactwo nagranych szczegółów, nie brzmiąc zbyt żywo ani punktowo. Przestrzenne rozmieszczenie bliźniaczych chórów na nagraniu Gerontiusa , obu umieszczonych za orkiestrą i solistą, było niezwykle wyraźne. Głosy były wolne od nadmiernego pohukiwania lub tonu piersiowego na jednym krańcu spektrum i od nadmiernej sybilanty na drugim.
Choć w czystych tonach można było usłyszeć lekkie podkreślenie średnich tonów wysokich, wysokie tony nie brzmiały podbite ani jasno w muzyce – głośniki dyskretnie schodziły z drogi muzyce. Czułem jedynie przezroczyste okno na nagraną scenę dźwiękową. Za namową Sama Telliga kupiłem niedawno nowe nagranie (EMI CDC 56413) Koncertu skrzypcowego Elgara w wykonaniu „Kennedy’ego”, mimo że jego interpretacja z 1984 roku (EMI CDC 7 47210 2) od dawna jest moją ulubioną. (Były Nigel wyjaśnia w notatkach na okładce, że porzucił swoje pierwsze imię, ponieważ nigdy go nie lubił; uważam, że to po prostu głupie!) Różnice między dwoma nagranymi wersjami były, chciałbym powiedzieć, „wyraźnie” wyraźne, ale prezentacja nigdy nie była bezpośrednia, nachalna, „bezlitośnie odkrywcza” ani nie stosowała żadnych innych określeń, których używają recenzenci, aby ukryć fakt, że mówcy skaczą, aby ściszyć dźwięk.
Wcześniejsze wykonanie – które, przynajmniej po pierwszych odsłuchach, wolę – brzmiało oczywiście mroczniej, ale z bardziej stabilnym obrazem skrzypiec. Dla porównania, nagranie z 1997 roku miało lepszą głębię orkiestrowego obrazu i bardziej wyraziste wysokie tony, ale skrzypce „Kennedy'ego” brzmiały bardziej różanie i miały obraz, który błądził między głośnikami – zastanawiam się, czy główne mikrofony były rozstawione wszechkierunkowo? Oba nagrania, oczywiście, prezentowały orkiestrę jakby „wyglądającą” ponad ramionami solisty. (Czy kiedykolwiek było inaczej z nagraniami koncertów skrzypcowych?) Różnice między odtwarzaczami CD a przedwzmacniaczami były podobnie słyszalne w Thielach, szczególnie gdy głośniki były napędzane monoblokami Mark Levinson No.33H.
Dynamika Thiela była zadziwiająco naturalna. W utworze „Eden”, hołdzie Hendrixowi w wykonaniu Coreya Greenberga na płycie testowej CD 2 , poszczególne partie gitarowe miały doskonały „współczynnik skoku” – i ponownie, mocny i czysty, głęboki bas CS6 nadał muzyce solidny fundament. Mogłem też grać dobrze nagrane partie perkusji tak głośno, jak tylko mogłem, bez poczucia, że głośnikom kończy się zapas mocy.
Thiel CS6 oferuje wysoką postrzeganą wartość. Są pięknie wykonane, dobrze wyważone, a po optymalnym ustawieniu, z mocnym wzmacniaczem i wysokiej jakości źródłami, brzmią po prostu rewelacyjnie. CS6 otrzymuje entuzjastyczną rekomendację – na pewno zostanie w moim systemie na dłużej!
test Stereophila.
zmieniam na najwyższy model CS 7.2
mozliwe jakieś rozliczenie.
ID: 1019196789
Skontaktuj się
xxx xxx xxx
Dodane 10 lutego 2026
Thiel cs6 kolumny hi end 22hz-28khz
16 900 zł
Lokalizacja