Prywatne
Opis
Mój świętej pamięci stryj, Władysław, był całkiem sprawnym biznesmenem.
Zawsze w pędzie, spotkania, transakcje, wyjazdy i tak dalej.
Zwykle szczycił się swoją efektywnością i dbałością o szczegóły. Niestety miał też ''mroczną'' stronę…
Otóż od czasu do czasu lubił wypić. Oj tak, i to PORZĄDNIE.
Dobrze pamiętam rodzinną weselną ''tradycję'' − kiedy to kuzyni nad ranem wynosili wujka Władka nieprzytomnego. A raz to go nawet na taczkach go wywieźli, ot tak− ku uciesze gawiedzi.
Jednak pewnego kwietniowego dnia wuj w prawdziwe tarapaty. (Tak przynajmniej głosi rodzinna legenda). Było tak:
Pewnego gorączkowego popołudnia wuj pędził, aby złapać pociąg na jakieś piekielnie ważne spotkanie biznesowe.
(Wcześniej, aby złagodzić nerwy, walnął sobie kielicha na odwagę).
W pośpiechu wskoczył do pociągu. Znalazł miejsce siedzące, aby w spokoju przygotować się; przejrzeć dokumenty potrzebne na meeting. Sięgnął po swoją wierną skórzaną aktówkę, ale… AKTÓWKI NIE BYŁO.
Poczuł jak oblewa go zimny pot. Wziął szybko kilka − większych − łyków z piersiówki, aby się uspokoić. Pamiętał dobrze, że zabrał aktówkę z domu, ale… najwyraźniej musiał ją gdzieś po drodze zapodziać.
Klnąc jak szewc, wypadł z wagonu na najbliższej stacji i pognał z powrotem.
Odwiedził wszystkie miejsca, w których był tego dnia. W efekcie?
Swojej zguby nie znalazł nigdzie.
Zrozpaczony usiadł na ławce, rozumiejąc, że stracił papiery, bez których nawet nie warto się pojawiać na spotkaniu.
Dla pokrzepienia, yup, napił się kilka konkretnych łyczków z piersiówki i ruszył, aby wykonać telefon.
Jednak, kiedy mijał piekarnię przypomniał sobie, że przecież wpadł tam przelotem i kupił drożdżówkę. To ostatnia deska ratunku! TO tam musiał zostawić aktówkę…
Wpadł więc do piekarni, przyciągając wzrok klienteli.
Widząc jego przekrwione oczy, rozchełstaną koszulę i błądzące spojrzenie większość personelu pewnie wyrzuciłaby go na zbity pysk. Ale nie ona.
Właścicielka piekarni, Anna.
Nakłoniła stryja, aby usiadł, poczekał i uspokoił się (podobno nawet poczęstowała go kawą i ciastkami). A co najważniejsze…
Odetchnął z ulgą, kiedy wręczyła mu jego skórzaną brązową aktówkę. Wszystkie papiery były na miejscu.
Władek i Anna spotkali się później ponownie. Gdy tak siedzieli i rozmawiali, Władek był zafascynowany jej historią i pasją, z jaką prowadziła rodzinną piekarnię.
W kolejnych tygodniach Władek i Anna nadal się spotykali, nawiązując przyjaźń, która zaczęła przeradzać się w coś więcej.
Władek pomógł nawet Annie w skomplikowanej sprawie spadkowej, wykorzystując swoją wiedzę i kontakty biznesowe.
A ona nauczyła go, jak ważne jest zwolnienie tempa, docenienie prostych przyjemności w życiu i odreagowanie stresu w inny sposób niż picie.
Nieszczęśliwe zgubienie skórzanej aktówki okazało się szczęśliwym zrządzeniem losu.
Połączyło dwoje obcych sobie ludzi i zmieniło bieg ich życia.
Udowadniając tym, że czasami najbardziej znaczące chwile można znaleźć w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach.
Mój ojciec wspominał kiedyś, że to dzięki Annie, Wujek stopniowo odstawił flaszkę.
− Gdyby nie tak kobitka, to nie wiem, czy Władek dociągnąłby 50-tki − powiedział.
— — — — — Opis produktu — — — — — —
Materiał: Naturalna skóra, wnętrze − tworzywo, mosiądz.
Cechy: Kolor brąz.
Stan: Używany, widoczne uszkodzenia; rysy, zagięcia i otarcia (na zdjęciach), ale w pełni funkcjonalna i gotowa do użytku.
Dostępność na rynku: Unikat.
Logotyp/produkcja: Vrai Cuir Hellal Lotfi
Zawsze w pędzie, spotkania, transakcje, wyjazdy i tak dalej.
Zwykle szczycił się swoją efektywnością i dbałością o szczegóły. Niestety miał też ''mroczną'' stronę…
Otóż od czasu do czasu lubił wypić. Oj tak, i to PORZĄDNIE.
Dobrze pamiętam rodzinną weselną ''tradycję'' − kiedy to kuzyni nad ranem wynosili wujka Władka nieprzytomnego. A raz to go nawet na taczkach go wywieźli, ot tak− ku uciesze gawiedzi.
Jednak pewnego kwietniowego dnia wuj w prawdziwe tarapaty. (Tak przynajmniej głosi rodzinna legenda). Było tak:
Pewnego gorączkowego popołudnia wuj pędził, aby złapać pociąg na jakieś piekielnie ważne spotkanie biznesowe.
(Wcześniej, aby złagodzić nerwy, walnął sobie kielicha na odwagę).
W pośpiechu wskoczył do pociągu. Znalazł miejsce siedzące, aby w spokoju przygotować się; przejrzeć dokumenty potrzebne na meeting. Sięgnął po swoją wierną skórzaną aktówkę, ale… AKTÓWKI NIE BYŁO.
Poczuł jak oblewa go zimny pot. Wziął szybko kilka − większych − łyków z piersiówki, aby się uspokoić. Pamiętał dobrze, że zabrał aktówkę z domu, ale… najwyraźniej musiał ją gdzieś po drodze zapodziać.
Klnąc jak szewc, wypadł z wagonu na najbliższej stacji i pognał z powrotem.
Odwiedził wszystkie miejsca, w których był tego dnia. W efekcie?
Swojej zguby nie znalazł nigdzie.
Zrozpaczony usiadł na ławce, rozumiejąc, że stracił papiery, bez których nawet nie warto się pojawiać na spotkaniu.
Dla pokrzepienia, yup, napił się kilka konkretnych łyczków z piersiówki i ruszył, aby wykonać telefon.
Jednak, kiedy mijał piekarnię przypomniał sobie, że przecież wpadł tam przelotem i kupił drożdżówkę. To ostatnia deska ratunku! TO tam musiał zostawić aktówkę…
Wpadł więc do piekarni, przyciągając wzrok klienteli.
Widząc jego przekrwione oczy, rozchełstaną koszulę i błądzące spojrzenie większość personelu pewnie wyrzuciłaby go na zbity pysk. Ale nie ona.
Właścicielka piekarni, Anna.
Nakłoniła stryja, aby usiadł, poczekał i uspokoił się (podobno nawet poczęstowała go kawą i ciastkami). A co najważniejsze…
Odetchnął z ulgą, kiedy wręczyła mu jego skórzaną brązową aktówkę. Wszystkie papiery były na miejscu.
Władek i Anna spotkali się później ponownie. Gdy tak siedzieli i rozmawiali, Władek był zafascynowany jej historią i pasją, z jaką prowadziła rodzinną piekarnię.
W kolejnych tygodniach Władek i Anna nadal się spotykali, nawiązując przyjaźń, która zaczęła przeradzać się w coś więcej.
Władek pomógł nawet Annie w skomplikowanej sprawie spadkowej, wykorzystując swoją wiedzę i kontakty biznesowe.
A ona nauczyła go, jak ważne jest zwolnienie tempa, docenienie prostych przyjemności w życiu i odreagowanie stresu w inny sposób niż picie.
Nieszczęśliwe zgubienie skórzanej aktówki okazało się szczęśliwym zrządzeniem losu.
Połączyło dwoje obcych sobie ludzi i zmieniło bieg ich życia.
Udowadniając tym, że czasami najbardziej znaczące chwile można znaleźć w najbardziej nieoczekiwanych sytuacjach.
Mój ojciec wspominał kiedyś, że to dzięki Annie, Wujek stopniowo odstawił flaszkę.
− Gdyby nie tak kobitka, to nie wiem, czy Władek dociągnąłby 50-tki − powiedział.
— — — — — Opis produktu — — — — — —
Materiał: Naturalna skóra, wnętrze − tworzywo, mosiądz.
Cechy: Kolor brąz.
Stan: Używany, widoczne uszkodzenia; rysy, zagięcia i otarcia (na zdjęciach), ale w pełni funkcjonalna i gotowa do użytku.
Dostępność na rynku: Unikat.
Logotyp/produkcja: Vrai Cuir Hellal Lotfi
ID: 823033212
xxx xxx xxx
Dodane 03 lutego 2026
Skórzana aktówka - krótka opowieść o wujku Władku.
187 zł
Lokalizacja