Prywatne
Wiek: Pies dorosły
Płeć: Pies
Opis
Patchy [Paczi], zwany też Paczi-ko i Al Paccino, nieśmiało zaczyna patrolować przestrzeń w poszukiwaniu domu!
Skąd się wziął na naszym BoliŁapkowym pokładzie?
Odłowiłyśmy go kilka tygodni temu w klatkę pułapkę, nastawioną na terenie gminy Przyłęk - od wielu dni błąkał się tam, uciekał od ludzi, podchodził pod domy w poszukiwaniu jedzenia - dygocąca z zimna, dzika, mała kupka nieszczęścia.
Nie zachipowany, bez obroży, nikt nie odpowiedział na ogłoszenie o znalezieniu psa.
Czyli klasyka - wywalony i jak zawsze: nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, słowem: "paani, ja nic nie wiem..."
No i klasyczne 3-zet do kompletu, czyli: zapchlony, zakleszczony, zarobaczony...
Część pasożytów wewnętrznych już ukatrupiłyśmy, część jeszcze czeka na dobicie (brak stosownego preparatu w hurtowniach farmaceutycznych), ale zdążyłyśmy w międzyczasie tego małego wiejskiego szeryfa wykastrować i zachipować.
Patchy to ćwierć gościa - konusek waży 9,5kg, ale mimo mikrej postury dumnie paraduje na swoich kaczych nóżkach, prezentując wszemi i wobec swe tak bogate jak wygwieżdżone niebo, cętki.
Nie ma ani skrawka ogonka, więc podejrzewamy, że tak ma "od nowości" - w tej wersji się urodził.
I choć jest młodym pieskiem (ok. 3 lat), zęby ma bardzo zniszczone, kły pościerane - na pewno nie wiódł kanapowego żywota i walczył o przetrwanie.
Wszelkie obróbki weterynaryjne przeszedł w Gabinet Weterynaryjny Małych Zwierząt "BoliŁapka", a na codzień stacjonuje w wiejskim domu tymczasowym, gdzie dzieli przestrzeń z 5 psimi rezydentami i tymczasowiczką Zosią, porzuconą w tej samej gminie.
Obserwujemy go, poznajemy, dajemy mu czas i przestrzeń, by w spokoju rozwinął skrzydła, bo od pierwszych chwil z nami wiemy, że jest psem z trudną przeszłością.
Ogromnie boi się wszelkich przedmiotów przypominających kij (miotła, mop) lub generujących hałas (np. odkurzacz) - w panice ucieka na oślep, jak najdalej od stresora.
Nagłe głośne dźwięki, gestykulacja, tupot etc - nie ma psa...
Był bity(?), przeganiany(?) lub totalnie izolowany od bodźców z otoczenia (zamknięty od szczeniaka w kojcu?)
Długo sprawdza, czy ze strony człowieka nic mu nie grozi - na początku pobytu w dt dostał swój własny pokój i wieeele dni trwało, zanim przestał reagować paniką na moje pojawienie się w bezpośredniej bliskości.
Stopniowo opuszczał pokój i poszerzał sobie bezpieczną przestrzeń, zaczął odpuszczać hiper-czuwanie, zaczął się relaksować oraz odpoczywać bez lęku w mojej obecności.
Na każdy dotyk (np. przy zakładaniu szelek, zapinaniu smyczy itd) reagował ogromnym napięciem, sztywniał z przerażenia, odsuwał się najdalej jak się dało.
Na szczęście nie próbował mnie ze strachu ugryźć, ani nie warczał ostrzegawczo, ale jestem przekonana, że przyparty do muru, postraszyłby, by ochronić swoją przestrzeń.
Na moich oczach zrobił spory postęp i sporo lęków już za nim, bo dziś szelki i smycz kojarzą mu się już tylko ze spacerem, a dotyk z głaskami.
W pełni mi już zaufał i poddaje się we wszystkim - sam się dopomina o pieszczoty, opiera się o mnie łapkami, zaczepia do zabawy, uśmiecha się całą szerokością swej psiej paszczy:)
Jest "psem jednego człowieka" i to bardzo widać!
Opiekun jest jego wszechświatem, a reszta ludzkości to intruzi, których trzeba odganiać, obszczekać, postraszyć.
Gość w dom? A sio mnie stąd!
Być może z czasem i tu zrobi progres, ale na ten moment szukamy dla niego pojedynczego opiekuna, który nie jest lwem salonowym, nie jest otoczony wianuszkiem dzieciaczków i nie prowadzi bujnego życia rodzinnego oraz towarzyskiego - osoby, która ceni spokój, powtarzalność i kocha psią asystę.
Adaptacja do wielu osób tworzących rodzinę i wgryzienie się w odmienne rytuały tylu osób, byłyby dla niego bardzo trudne.
Patchy nie zna życia miejskiego i nie jest na nie gotowy - powoli będziemy go zabierać na spacery do miasta, ale póki co gustuje w polach i łąkach, gdzie namiętnie węszy i tropi dziką zwierzynę.
Spacery to jego żywioł i nie odpuszcza tej naszej codziennej potrójnej rutyny.
Każdy krzaczek musi być oznaczony, każda trawka sprawdzona nosem.
Umie już spacerować i w szelkach i w obroży (jeszcze trochę ciągnie) - w spacerach często towarzyszy mu panna Zosia.
Ma odruchy wiejskiego szeryfa: obcego psa/ludzia - obszczekać! Rower/hulajnogę - pogonić! Kota/zająca/sarnę - dopaść!
Równocześnie w domu żyje pokojowo z sześcioma psami i przez tyle tygodni ani razu nie zareagował wrogo wobec żadnego z nich - nie wchodzi w konflikty, usuwa się, okazuje psom sympatię.
Spędza z nimi czas, odpoczywa i śpi w ich towarzystwie.
Bez problemu zostaje z psami sam, gdy jadę do pracy - super wszedł w nasze domowe rutyny i rytuały, pięknie się dostosował.
Przez swoje doświadczenia nie jest psem dla nowicjusza - szukamy dla niego osoby, która ma doświadczenie z psami, nie boi się psów wycofanych i ma cierpliwość, by stopniowo pokonywać z nim kolejne Rubikony.
Trzeba mieć świadomość, że Patchy bardzo się zestresuje zmianą adopcyjną i będzie od nowa, powoli budował swoje poczucie bezpieczeństwa - nie da się tu niczego przyspieszyć, ani narzucić - można tylko mądrze towarzyszyć.
Dać czas, nie panikować, uczyć, że nowe też jest bardzo ok.
Bardzo liczymy na to, że Patchy spotka takiego człowieka i będzie wiódł radosne, bezpieczne i pełne ciepła życie.
Trudno mu zrobić dobre zdjęcia, więc trochę musicie nam uwierzyć na słowo, że jest piękny i pełen wdzięku, bo na widok telefonu sztywnieje i robi minę "zbitego psa".
Bardzo chciałabym pokazać, jak gania po polach i całym sobą się uśmiecha, ale mam za słaby sprzęt na takie sesje..
Patchy przebywa na pograniczu województwa lubelskiego i mazowieckiego (okolice Puław/Zwolenia).
Bardzo serio podchodzimy do spraw adopcyjnych, bo szanujemy nasze zwierzęta i uwzględniając ich indywidualne cechy, chcemy im zapewnić optymalne warunki do życia.
Nie robimy adopcji "na telefon", nie hołdujemy zasadzie: jakoś to będzie.
Nasze procedury adopcyjne to:
- ankieta przedadopcyjna (wysyłamy na adres mailowy)
- wizyta przedadopcyjna w potencjalnym miejscu zamieszkania psa
- umowa adopcyjna
- odbiór osobisty adopciaka z naszej siedziby lub domu tymczasowego
Kontakt w sprawie adopcji:
Tel. 50*****51
Jeśli nie odbieramy, prosimy o sms: Patchy
Skąd się wziął na naszym BoliŁapkowym pokładzie?
Odłowiłyśmy go kilka tygodni temu w klatkę pułapkę, nastawioną na terenie gminy Przyłęk - od wielu dni błąkał się tam, uciekał od ludzi, podchodził pod domy w poszukiwaniu jedzenia - dygocąca z zimna, dzika, mała kupka nieszczęścia.
Nie zachipowany, bez obroży, nikt nie odpowiedział na ogłoszenie o znalezieniu psa.
Czyli klasyka - wywalony i jak zawsze: nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, słowem: "paani, ja nic nie wiem..."
No i klasyczne 3-zet do kompletu, czyli: zapchlony, zakleszczony, zarobaczony...
Część pasożytów wewnętrznych już ukatrupiłyśmy, część jeszcze czeka na dobicie (brak stosownego preparatu w hurtowniach farmaceutycznych), ale zdążyłyśmy w międzyczasie tego małego wiejskiego szeryfa wykastrować i zachipować.
Patchy to ćwierć gościa - konusek waży 9,5kg, ale mimo mikrej postury dumnie paraduje na swoich kaczych nóżkach, prezentując wszemi i wobec swe tak bogate jak wygwieżdżone niebo, cętki.
Nie ma ani skrawka ogonka, więc podejrzewamy, że tak ma "od nowości" - w tej wersji się urodził.
I choć jest młodym pieskiem (ok. 3 lat), zęby ma bardzo zniszczone, kły pościerane - na pewno nie wiódł kanapowego żywota i walczył o przetrwanie.
Wszelkie obróbki weterynaryjne przeszedł w Gabinet Weterynaryjny Małych Zwierząt "BoliŁapka", a na codzień stacjonuje w wiejskim domu tymczasowym, gdzie dzieli przestrzeń z 5 psimi rezydentami i tymczasowiczką Zosią, porzuconą w tej samej gminie.
Obserwujemy go, poznajemy, dajemy mu czas i przestrzeń, by w spokoju rozwinął skrzydła, bo od pierwszych chwil z nami wiemy, że jest psem z trudną przeszłością.
Ogromnie boi się wszelkich przedmiotów przypominających kij (miotła, mop) lub generujących hałas (np. odkurzacz) - w panice ucieka na oślep, jak najdalej od stresora.
Nagłe głośne dźwięki, gestykulacja, tupot etc - nie ma psa...
Był bity(?), przeganiany(?) lub totalnie izolowany od bodźców z otoczenia (zamknięty od szczeniaka w kojcu?)
Długo sprawdza, czy ze strony człowieka nic mu nie grozi - na początku pobytu w dt dostał swój własny pokój i wieeele dni trwało, zanim przestał reagować paniką na moje pojawienie się w bezpośredniej bliskości.
Stopniowo opuszczał pokój i poszerzał sobie bezpieczną przestrzeń, zaczął odpuszczać hiper-czuwanie, zaczął się relaksować oraz odpoczywać bez lęku w mojej obecności.
Na każdy dotyk (np. przy zakładaniu szelek, zapinaniu smyczy itd) reagował ogromnym napięciem, sztywniał z przerażenia, odsuwał się najdalej jak się dało.
Na szczęście nie próbował mnie ze strachu ugryźć, ani nie warczał ostrzegawczo, ale jestem przekonana, że przyparty do muru, postraszyłby, by ochronić swoją przestrzeń.
Na moich oczach zrobił spory postęp i sporo lęków już za nim, bo dziś szelki i smycz kojarzą mu się już tylko ze spacerem, a dotyk z głaskami.
W pełni mi już zaufał i poddaje się we wszystkim - sam się dopomina o pieszczoty, opiera się o mnie łapkami, zaczepia do zabawy, uśmiecha się całą szerokością swej psiej paszczy:)
Jest "psem jednego człowieka" i to bardzo widać!
Opiekun jest jego wszechświatem, a reszta ludzkości to intruzi, których trzeba odganiać, obszczekać, postraszyć.
Gość w dom? A sio mnie stąd!
Być może z czasem i tu zrobi progres, ale na ten moment szukamy dla niego pojedynczego opiekuna, który nie jest lwem salonowym, nie jest otoczony wianuszkiem dzieciaczków i nie prowadzi bujnego życia rodzinnego oraz towarzyskiego - osoby, która ceni spokój, powtarzalność i kocha psią asystę.
Adaptacja do wielu osób tworzących rodzinę i wgryzienie się w odmienne rytuały tylu osób, byłyby dla niego bardzo trudne.
Patchy nie zna życia miejskiego i nie jest na nie gotowy - powoli będziemy go zabierać na spacery do miasta, ale póki co gustuje w polach i łąkach, gdzie namiętnie węszy i tropi dziką zwierzynę.
Spacery to jego żywioł i nie odpuszcza tej naszej codziennej potrójnej rutyny.
Każdy krzaczek musi być oznaczony, każda trawka sprawdzona nosem.
Umie już spacerować i w szelkach i w obroży (jeszcze trochę ciągnie) - w spacerach często towarzyszy mu panna Zosia.
Ma odruchy wiejskiego szeryfa: obcego psa/ludzia - obszczekać! Rower/hulajnogę - pogonić! Kota/zająca/sarnę - dopaść!
Równocześnie w domu żyje pokojowo z sześcioma psami i przez tyle tygodni ani razu nie zareagował wrogo wobec żadnego z nich - nie wchodzi w konflikty, usuwa się, okazuje psom sympatię.
Spędza z nimi czas, odpoczywa i śpi w ich towarzystwie.
Bez problemu zostaje z psami sam, gdy jadę do pracy - super wszedł w nasze domowe rutyny i rytuały, pięknie się dostosował.
Przez swoje doświadczenia nie jest psem dla nowicjusza - szukamy dla niego osoby, która ma doświadczenie z psami, nie boi się psów wycofanych i ma cierpliwość, by stopniowo pokonywać z nim kolejne Rubikony.
Trzeba mieć świadomość, że Patchy bardzo się zestresuje zmianą adopcyjną i będzie od nowa, powoli budował swoje poczucie bezpieczeństwa - nie da się tu niczego przyspieszyć, ani narzucić - można tylko mądrze towarzyszyć.
Dać czas, nie panikować, uczyć, że nowe też jest bardzo ok.
Bardzo liczymy na to, że Patchy spotka takiego człowieka i będzie wiódł radosne, bezpieczne i pełne ciepła życie.
Trudno mu zrobić dobre zdjęcia, więc trochę musicie nam uwierzyć na słowo, że jest piękny i pełen wdzięku, bo na widok telefonu sztywnieje i robi minę "zbitego psa".
Bardzo chciałabym pokazać, jak gania po polach i całym sobą się uśmiecha, ale mam za słaby sprzęt na takie sesje..
Patchy przebywa na pograniczu województwa lubelskiego i mazowieckiego (okolice Puław/Zwolenia).
Bardzo serio podchodzimy do spraw adopcyjnych, bo szanujemy nasze zwierzęta i uwzględniając ich indywidualne cechy, chcemy im zapewnić optymalne warunki do życia.
Nie robimy adopcji "na telefon", nie hołdujemy zasadzie: jakoś to będzie.
Nasze procedury adopcyjne to:
- ankieta przedadopcyjna (wysyłamy na adres mailowy)
- wizyta przedadopcyjna w potencjalnym miejscu zamieszkania psa
- umowa adopcyjna
- odbiór osobisty adopciaka z naszej siedziby lub domu tymczasowego
Kontakt w sprawie adopcji:
Tel. 50*****51
Jeśli nie odbieramy, prosimy o sms: Patchy
ID: 1066493584
xxx xxx xxx
Odświeżono dnia 12 września 2026
Podaruj dom Paczikowi
Za darmo
Lokalizacja
