Prywatne
Nazwa schroniska: Roka Fundacja
Opis
Hej, heloł i siema. To ja, kot LORD. Mam 4 lata, jako maluszek zostałem adoptowany, po dwóch latach oddano mnie do Fundacji ROKA, potem znów znalazłem dom i znów wróciłem do fundacji. Słaby wstęp, co? Raczej nie zachęciłem nikogo do adopcji a to dopiero początek. Pierwsza adopcja: Hmmm Kiedy zacząłem sikać na kanapy i fotele ludzie stwierdzili, że nie mogą cały czas „żyć w kuwecie” i powiedzieli mi bye, bye! W sumie to nie dziwię się ale mam swoje przemyślenia.
W fundacji przestałem sikać tu i tam. Wszystko elegancko do kuwety. Zrobiono mi badania i okazało się, że wszystko jest ok, pęcherz zdrowy, nie ma się do czego doczepić. Sam byłem w szoku.
Druga adopcja miała przynieść przełom. Taka fajna rodzinka. Polubiłem ich. I znów zacząłem sikać na kanapie i łóżku. Ehhhh nie rozumiem tego mojego pęcherza. Strasznie dziwny twór. Rodzina tak bardzo się starała, były nawet rozmowy z kocim psychologiem a mój pęcherz swoje, w ogóle nie starał się mi pomóc. Do tego wszystkiego mój charakter dodał swoje trzy grosze i zacząłem być niemiły wobec kociego rezydenta. To przeważyło szalę. Wiem, że z sikaniem poradzilibyśmy sobie ale ten biedny kot i mój charakterek nie szły w parze.
Wróciłem do dt fundacji. Mój pęcherz stwierdził, że tutaj będzie grzeczny i zarówno jedynka jak i dwójka są w kuwecie. Uwierzycie? Ja nadal nie ogarniam. Ale chciałem być królem i postraszyłem taką jedną nową kotkę fundacyjną i musiała wyprowadzić się z mojego pokoju. No jak nie urok to sraczka – słyszałem, że wy ludzie tak mówicie czasami.
Co robić, Ja już nie ma pomysłów. Wiem, że nie jestem łatwym kotem choć urody mi nie brakuje (sorry ale takie są fakty) ale tak bardzo chciałbym mieć dom, swoich ludzi, takich na wyłączność. Może tym razem udałoby się podpisać jakiś pakt z moim pęcherzem i charakterem i w końcu zacząć normalne życie w jakims domu z bacznym obserwatorem opiekunem, ktory wyhaczy, co jest nie tak.
Sam chyba już nie wierzę, że to się może udać, w końcu koci mocz to żadna przyjemność. chyba nic nie da się jednak zrobić a szkoda.
My się nie poddamy i nadal domu dla LORDA szukamy
Po prostu kociak potrzebuje spokojnego domu. Sprobujecie razem?
W fundacji przestałem sikać tu i tam. Wszystko elegancko do kuwety. Zrobiono mi badania i okazało się, że wszystko jest ok, pęcherz zdrowy, nie ma się do czego doczepić. Sam byłem w szoku.
Druga adopcja miała przynieść przełom. Taka fajna rodzinka. Polubiłem ich. I znów zacząłem sikać na kanapie i łóżku. Ehhhh nie rozumiem tego mojego pęcherza. Strasznie dziwny twór. Rodzina tak bardzo się starała, były nawet rozmowy z kocim psychologiem a mój pęcherz swoje, w ogóle nie starał się mi pomóc. Do tego wszystkiego mój charakter dodał swoje trzy grosze i zacząłem być niemiły wobec kociego rezydenta. To przeważyło szalę. Wiem, że z sikaniem poradzilibyśmy sobie ale ten biedny kot i mój charakterek nie szły w parze.
Wróciłem do dt fundacji. Mój pęcherz stwierdził, że tutaj będzie grzeczny i zarówno jedynka jak i dwójka są w kuwecie. Uwierzycie? Ja nadal nie ogarniam. Ale chciałem być królem i postraszyłem taką jedną nową kotkę fundacyjną i musiała wyprowadzić się z mojego pokoju. No jak nie urok to sraczka – słyszałem, że wy ludzie tak mówicie czasami.
Co robić, Ja już nie ma pomysłów. Wiem, że nie jestem łatwym kotem choć urody mi nie brakuje (sorry ale takie są fakty) ale tak bardzo chciałbym mieć dom, swoich ludzi, takich na wyłączność. Może tym razem udałoby się podpisać jakiś pakt z moim pęcherzem i charakterem i w końcu zacząć normalne życie w jakims domu z bacznym obserwatorem opiekunem, ktory wyhaczy, co jest nie tak.
Sam chyba już nie wierzę, że to się może udać, w końcu koci mocz to żadna przyjemność. chyba nic nie da się jednak zrobić a szkoda.
My się nie poddamy i nadal domu dla LORDA szukamy
Po prostu kociak potrzebuje spokojnego domu. Sprobujecie razem?
ID: 1100402416
xxx xxx xxx
Dodane 24 września 2026
Lord - kot w typie norweskiego
Za darmo
Lokalizacja
