Prywatne
Płeć: Samica
Opis
Cześć, jestem Irma.
Przez większość mojego życia byłam kotką wolno żyjącą. Mieszkałam przy jednym z zakładów pracy w Aleksandrowie Łódzkim. Miałam swoją budkę, a dobry człowiek codziennie przynosił mi jedzenie. To był mój cały świat.
Niestety tej zimy moje zdrowie bardzo się pogorszyło. Mój karmiciel zauważył, że dzieje się ze mną coś niedobrego i poprosił o pomoc Fundację. Tak trafiłam do Mruczarni. Okazało się, że miałam silny stan zapalny uszu i chore ząbki, które wymagały leczenia.
Kilka miesięcy później wykonano mi badania krwi. Wtedy wyszło na jaw, że choruję na zaawansowaną nadczynność tarczycy. To oznacza, że już do końca życia będę musiała przyjmować leki dwa razy dziennie.
I wiecie co? Paradoksalnie właśnie ta diagnoza odmieniła moje życie.
Przeniesiono mnie do mniejszego pokoju, żebym mogła być pod lepszą opieką. Dzięki temu zaczęłam codziennie spotykać się z człowiekiem. Powoli odkryłam, że jego ręce nie muszą kojarzyć się tylko z lekami… Mogą też głaskać, drapać za uszkiem i dawać poczucie bezpieczeństwa.
Dziś, kiedy ktoś wchodzi do mojego pokoju, sama podchodzę, nadstawiam pyszczek i pupkę do głaskania. Coraz bardziej lubię bliskość i z każdym dniem staję się odważniejsza. Nadal nie jestem fanką podawania leków (chyba trudno się dziwić :) ), ale kiedy człowiek przychodzi tylko po to, żeby spędzić ze mną chwilę, jestem naprawdę szczęśliwa.
Wiem, że mam jeszcze wiele miłości do odkrycia i jestem przekonana, że przy odpowiednim człowieku stanę się cudowną, wierną kocią towarzyszką.
Inne koty mi nie przeszkadzają. Potrafię z nimi mieszkać, ale nie szukam ich towarzystwa. Równie dobrze odnajdę się jako jedyna kocia księżniczka w domu.
Ile mam lat? Tego nikt nie wie na pewno. Gdy trafiłam do Fundacji, oceniano mnie na 4–5 lat, ale dziś, po diagnozie i badaniach, Ciocie przypuszczają, że urodziłam się około 2017–2018 roku. Mam więc około 8–9 lat.
Jestem wysterylizowana, zaszczepiona i zaczipowana. Szukam odpowiedzialnego domu niewychodzącego, z dobrze zabezpieczonymi oknami i balkonem. Potrzebuję opiekuna, który nie przestraszy się codziennego podawania leków i będzie pamiętał o regularnych badaniach krwi. W zamian oddam całe swoje kocie serduszko.
Mieszkam w Mruczarni w Słowiku pod Łodzią i bardzo marzę o swoim własnym domu. Może właśnie u Ciebie?
Jeśli chcesz mnie poznać, wypełnij ankietę przedadopcyjną:
https://przytulkota.pl/ankieta-przedadopcyjna/
Przez większość mojego życia byłam kotką wolno żyjącą. Mieszkałam przy jednym z zakładów pracy w Aleksandrowie Łódzkim. Miałam swoją budkę, a dobry człowiek codziennie przynosił mi jedzenie. To był mój cały świat.
Niestety tej zimy moje zdrowie bardzo się pogorszyło. Mój karmiciel zauważył, że dzieje się ze mną coś niedobrego i poprosił o pomoc Fundację. Tak trafiłam do Mruczarni. Okazało się, że miałam silny stan zapalny uszu i chore ząbki, które wymagały leczenia.
Kilka miesięcy później wykonano mi badania krwi. Wtedy wyszło na jaw, że choruję na zaawansowaną nadczynność tarczycy. To oznacza, że już do końca życia będę musiała przyjmować leki dwa razy dziennie.
I wiecie co? Paradoksalnie właśnie ta diagnoza odmieniła moje życie.
Przeniesiono mnie do mniejszego pokoju, żebym mogła być pod lepszą opieką. Dzięki temu zaczęłam codziennie spotykać się z człowiekiem. Powoli odkryłam, że jego ręce nie muszą kojarzyć się tylko z lekami… Mogą też głaskać, drapać za uszkiem i dawać poczucie bezpieczeństwa.
Dziś, kiedy ktoś wchodzi do mojego pokoju, sama podchodzę, nadstawiam pyszczek i pupkę do głaskania. Coraz bardziej lubię bliskość i z każdym dniem staję się odważniejsza. Nadal nie jestem fanką podawania leków (chyba trudno się dziwić :) ), ale kiedy człowiek przychodzi tylko po to, żeby spędzić ze mną chwilę, jestem naprawdę szczęśliwa.
Wiem, że mam jeszcze wiele miłości do odkrycia i jestem przekonana, że przy odpowiednim człowieku stanę się cudowną, wierną kocią towarzyszką.
Inne koty mi nie przeszkadzają. Potrafię z nimi mieszkać, ale nie szukam ich towarzystwa. Równie dobrze odnajdę się jako jedyna kocia księżniczka w domu.
Ile mam lat? Tego nikt nie wie na pewno. Gdy trafiłam do Fundacji, oceniano mnie na 4–5 lat, ale dziś, po diagnozie i badaniach, Ciocie przypuszczają, że urodziłam się około 2017–2018 roku. Mam więc około 8–9 lat.
Jestem wysterylizowana, zaszczepiona i zaczipowana. Szukam odpowiedzialnego domu niewychodzącego, z dobrze zabezpieczonymi oknami i balkonem. Potrzebuję opiekuna, który nie przestraszy się codziennego podawania leków i będzie pamiętał o regularnych badaniach krwi. W zamian oddam całe swoje kocie serduszko.
Mieszkam w Mruczarni w Słowiku pod Łodzią i bardzo marzę o swoim własnym domu. Może właśnie u Ciebie?
Jeśli chcesz mnie poznać, wypełnij ankietę przedadopcyjną:
https://przytulkota.pl/ankieta-przedadopcyjna/
ID: 1096836857
Dodane 07 września 2026
Irma - przyjazna kotka szuka domu
Za darmo
Lokalizacja