Prywatne
Wiek: Zwierzę dorosłe
Płeć: Samiec
Opis
Duduś... Historia jakich wiele. I taka będzie dla wszystkich, którzy spojrzą tylko na zdjęcie. Burasek, jakich wiele, i historia jakich wiele. I tylko on, Duduś, wie, że jego historia nie jest taka, jak wszystkie. Bo to jest jego historia, historia Dudusia. I to jest jego życie. A to życie jest jak łódka, która kolebie się na oceanie możliwości i niemożliwości.
Na początku było, jak zwykle. Urodził się Duduś zapewne w jakiejś starej szopie albo w kępie traw przy ruchliwej drodze. Ilu jego braciom i siostrom udało się przeżyć pierwsze dni i tygodnie życia? Nie wiem. Wiem, że Duduś przetrwał. Było ciepło, więc pierwsze miesiące życia wydawały się być darem od bogów. Słonko grzało, czasem ktoś wystawił na próg domu miskę z resztkami z obiadu. Nawet woda w kałużach była czasem prawie czysta. Potem przyszły chłodniejsze dni i noce oraz zimowe zamiecie, które przykryły śniegiem cały, znany Dudusiowi świat.
Ile razy tkwił Duduś z noskiem przyklejonym do kuchennego okna wpatrując się w siedzącą za stołem rodzinę? Chłonął przez szybę ich śmiech i zapachy, unoszące się spod pokrywki garnka na piecu. I czasem, mógłby przysiąc, czuł ciepło, ale zawsze za malutko, by ogrzać zziębnięte łapki. I miauczał Duduś, i prosił... Wpuśćcie mnie do domu. Wpuśćcie choć na chwilę...
A potem nie było już lata na łąkach, nie było już zim na parapecie domu, do którego nigdy nikt nie wpuścił. Potem było schronisko dla bezdomnych zwierząt. Teraz jest schronisko. I jest tak, jakby czas się zatrzymał. Zawieszenie między życiem a nieżyciem. W oczekiwaniu, wiecznym oczekiwaniu. Tortura niepewności, tortura czekania. Czekania na życie, które nie chce się zacząć. I czekanie na falę, która zaprowadzi łódź, którą płynie Duduś, do bezpiecznego portu. Na falę, która zaprowadzi Dudusia do domu.
Poznaliśmy się z Dudusiem kilka tygodni temu. Burasek jest jeszcze nieśmiały, ale i ciekawski. Trzyma się blisko i zagląda w oczy. Pierwsze głaskanie było zaskoczeniem i dla niego, i dla mnie. On już chyba nie wierzył, że ktoś zechce go pogłaskać, a ja nie wierzyłam, że mi pozwoli. Chciałabym, żebyśmy mieli więcej czasu na poznanie się. Chciałabym, żebyśmy mieli dość czasu, żebym mogła go przekonać, że człowiek może być dobry, i że jest gdzieś dom, w którym czeka na niego podusia. Jego pierwsza podusia. Ale nie mamy czasu.
W schronisku, w którym żyje Duduś trwa interwencja. Połowę kotów już zabrano. Nie wiem, ile mam czasu, żeby znaleźć dom dla Dudusia. Chciałabym uchronić go przed kolejnym stresem. Chciałabym, żeby wreszcie poczuł się bezpieczny. Chciałabym, żeby skończyła się jego tułaczka.
Dziś jest wyjątkowo wietrzny dzień. Słyszę wizgi podmuchów wiatru uderzających o okna i myślę o Dudusiu. Myślę, o łódce kolebiącej się na wzburzonych wodach losu. W tej łódce siedzi Duduś. Nie wie, co przed nim, wie tylko, co za nim. I wypatruje Duduś światła latarni, która zaprowadzi go do domu. Wiej, wietrze, wiej. Prowadź łódź ku bezpiecznym brzegom, do zatoczki, w której stoi Dudusiowy dom. Bo przecież gdzieś musi być dom dla Dudusia...
I uwaga! Duduś nie łapie myszy. To kwestia przekonań. Jeśli planujesz zatrudnić kota do łapania myszy w stodole, to Dudek nie jest dla ciebie. Duduś przyprowadzi ci do stodoły klan myszy z sąsiedniej wioski i każe im mówić do siebie "tato".
Kontakt do wolontariuszki: 69*******64
Duduś ma około 3 lat, jest wykastrowany oraz zaszczepiony. Dudek (K-409) został złapany na terenie gminy Ujście.
Przebywa w schronisku Cywil w Rybowie (Rybowo 51, 62-130 Gołańcz, województwo wielkopolskie, 75 km od Poznania, 50 km od Piły)
Na początku było, jak zwykle. Urodził się Duduś zapewne w jakiejś starej szopie albo w kępie traw przy ruchliwej drodze. Ilu jego braciom i siostrom udało się przeżyć pierwsze dni i tygodnie życia? Nie wiem. Wiem, że Duduś przetrwał. Było ciepło, więc pierwsze miesiące życia wydawały się być darem od bogów. Słonko grzało, czasem ktoś wystawił na próg domu miskę z resztkami z obiadu. Nawet woda w kałużach była czasem prawie czysta. Potem przyszły chłodniejsze dni i noce oraz zimowe zamiecie, które przykryły śniegiem cały, znany Dudusiowi świat.
Ile razy tkwił Duduś z noskiem przyklejonym do kuchennego okna wpatrując się w siedzącą za stołem rodzinę? Chłonął przez szybę ich śmiech i zapachy, unoszące się spod pokrywki garnka na piecu. I czasem, mógłby przysiąc, czuł ciepło, ale zawsze za malutko, by ogrzać zziębnięte łapki. I miauczał Duduś, i prosił... Wpuśćcie mnie do domu. Wpuśćcie choć na chwilę...
A potem nie było już lata na łąkach, nie było już zim na parapecie domu, do którego nigdy nikt nie wpuścił. Potem było schronisko dla bezdomnych zwierząt. Teraz jest schronisko. I jest tak, jakby czas się zatrzymał. Zawieszenie między życiem a nieżyciem. W oczekiwaniu, wiecznym oczekiwaniu. Tortura niepewności, tortura czekania. Czekania na życie, które nie chce się zacząć. I czekanie na falę, która zaprowadzi łódź, którą płynie Duduś, do bezpiecznego portu. Na falę, która zaprowadzi Dudusia do domu.
Poznaliśmy się z Dudusiem kilka tygodni temu. Burasek jest jeszcze nieśmiały, ale i ciekawski. Trzyma się blisko i zagląda w oczy. Pierwsze głaskanie było zaskoczeniem i dla niego, i dla mnie. On już chyba nie wierzył, że ktoś zechce go pogłaskać, a ja nie wierzyłam, że mi pozwoli. Chciałabym, żebyśmy mieli więcej czasu na poznanie się. Chciałabym, żebyśmy mieli dość czasu, żebym mogła go przekonać, że człowiek może być dobry, i że jest gdzieś dom, w którym czeka na niego podusia. Jego pierwsza podusia. Ale nie mamy czasu.
W schronisku, w którym żyje Duduś trwa interwencja. Połowę kotów już zabrano. Nie wiem, ile mam czasu, żeby znaleźć dom dla Dudusia. Chciałabym uchronić go przed kolejnym stresem. Chciałabym, żeby wreszcie poczuł się bezpieczny. Chciałabym, żeby skończyła się jego tułaczka.
Dziś jest wyjątkowo wietrzny dzień. Słyszę wizgi podmuchów wiatru uderzających o okna i myślę o Dudusiu. Myślę, o łódce kolebiącej się na wzburzonych wodach losu. W tej łódce siedzi Duduś. Nie wie, co przed nim, wie tylko, co za nim. I wypatruje Duduś światła latarni, która zaprowadzi go do domu. Wiej, wietrze, wiej. Prowadź łódź ku bezpiecznym brzegom, do zatoczki, w której stoi Dudusiowy dom. Bo przecież gdzieś musi być dom dla Dudusia...
I uwaga! Duduś nie łapie myszy. To kwestia przekonań. Jeśli planujesz zatrudnić kota do łapania myszy w stodole, to Dudek nie jest dla ciebie. Duduś przyprowadzi ci do stodoły klan myszy z sąsiedniej wioski i każe im mówić do siebie "tato".
Kontakt do wolontariuszki: 69*******64
Duduś ma około 3 lat, jest wykastrowany oraz zaszczepiony. Dudek (K-409) został złapany na terenie gminy Ujście.
Przebywa w schronisku Cywil w Rybowie (Rybowo 51, 62-130 Gołańcz, województwo wielkopolskie, 75 km od Poznania, 50 km od Piły)
ID: 1097372323
xxx xxx xxx
Dodane 10 września 2026
Dudek 3-letni burasek
Za darmo
Lokalizacja