Prywatne
Wiek: Pies dorosły
Płeć: Suka
Opis
Zosia to czyste piękno!
I szuka pięknego Człowieka, który da jej miłość i bezpieczeństwo
Jaka jest jej historia?
Już opowiadam...
Zosieńkę odłowiłam w klatkę pułapkę w jednej z wiosek w gminie Przyłęk.
Gdy się o niej dowiedziałam, zrobiłam wywiad środowiskowy i okazało się, że błąka się po okolicy od wielu tygodni...
Nieufna, trzymająca dystans, nieuchwytna.
Był styczeń, a ona widywana była już od listopada!
Powiedziano mi, że czasem w nocy przychodzi chronić się przed mrozem w oddalonej od domstw drewutni.
I to był strzał w dziesiątkę!
Klatka nastawiona i pod osłoną nocy Zosia złowiona
Pierwsze, co usłyszałam, wchodząc tam o świcie, to dźwięk stukania ogonem w metalowe ścianki żywołapki
Tak się poznałyśmy i Zosia od pierwszych chwil postanowiła, że da mi szansę, a ja z drżeniem serca podjęłam pałeczkę
Bo Zosia była psem... złamanym...
Ktoś musiał traktować ją na tyle źle, że w obecności człowieka okazywała skrajne poddanie czołgając się po ziemi, jak by cały czas spodziewała się ciosu...
Jej lęk w mojej obecności łamał mi serce, bo wyobraźnia podpowiadała wszystko to, co ją z ręki człowieka spotkało
Nie mogłam jej odstawić do schroniska...
Szybko stwierdziłyśmy, że to młoda panienka (ma około roku) z perłowymi ząbkami, ranami od ugryzień pcheł, która nie jest zachipowana ani oznakowana w żaden sposób.
Na szyi miała skórzaną obrożę, starszą od węgla, i wstrętne, wielkie, zardzewiałe kolucho - świadka podłego życia w niewoli.
Ogłosiłyśmy oczywiście, że znaleziona, wrzuciłyśmy na lokalne grupy etc, ale oczywiście nie było żadnego odzewu - nikt jej nie szukał, a ten, który się jej pozbył, nie zamierzał się ujawniać
Wylądowała w naszym awaryjnym, zapsionym domu tymczasowym i zaczęła żmudną drogę oswajania lęków.
Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale z każdym dniem było ciut mniej przerażenia i odrobina więcej swobody - i tak kroczek po kroczku ku bezpieczeństwu i pewności siebie...
Czasem świtała nadzieja, że wychodzi na prostą, czasem pojawiał się regres, ale się nie poddawałyśmy.
Kolejne tygodnie poszerzały jej świat i przynosiły nowe informacje - okazało się, że Zosia nie jest zbudowana z samuch lęków! Potrafi żywiołowo okazywać radość, uwielbia gonitwy z psami po ogrodzie i może godzinami podrzucać sobie zabawkę
Kocha psy!
Bez problemu zafunkcjonowała w domu, w którym na co dzień bryluje 6 wybitnych psiosobowości: zadymiarze, histerycy i wszelkiej maści boomerzy, niezbyt chętnie dzielący się domową przestrzenią z intruzami... Mimo to daje radę!
Kocha ludzkich domowników!
Obcych obawia się i potrzebuje czasu oraz spokoju, by się przekonać, że jej nie zgrażają.
Boi się traffiku miejskiego - nie dla niej zatłoczone i gwarne centra wielkich miast - każdą wyprawę do miasta odchorowuje, zwłaszcza że nie jest fanką przemieszczania się ruchomym pojazdem na kołach
Szelki i smycz były postrzegane jak narzędzia tortur, dziś już na szczęście spowszedniały i wróżą coś miłego - spacer
Każde wyjście to nowe doznania, więcej węszenia oraz swobody, ale trzeba mieć świadomość, że w zupełnie nowym miejscu, będzie musiała budować swoje kompetencje na nowo.
Dlatego uwaga!
Zdecydowałyśmy, że będziemy dla niej szukać domu w spokojnej okolicy, by nie musiała walczyć ze stresem.
Optymalny byłby to dom w wiejskim otoczeniu/na przedmieściach, z przyjaznym psim rezydentem, bo Zosia kocha psie towarzystwo i miałaby dodatkowe oparcie oraz współtowarzysza niedoli, gdy przyjdzie jej się zmagać ze stresem adaptacyjnym po adopcji...
Wiemy na pewno, że Zosia transfer adopcyjny odchoruje, bo bardzo delikatna i wrażliwa z niej istota - niestety nie ma innej drogi do szczęścia i ogromnie nam zależy, by wypatrzył ją oraz pokochał Ktoś, kto da jej serce, spokojny czas i bezpieczną przestrzeń, by mogła się poczuć U SIEBIE
Musi przejść ponownie taką drogę, jaką przeszła w domu tymczasowym, budując stopniowo płaszczyznę zaufania i pewności siebie
To kapitalna, łagodna, pogodna i przyjazna sunia, która przeszła dzielnie baaaardzo długą drogę, by w końcu przylgnąć do człowieka bez lęku.
Ktoś się w przeszłości bardzo napracował, żeby ją złamać, ale dostała drugą szansę i pięknie ją wykorzystała!
Nie da się jej nie kochać, bo jest nieprzeciętnie współpracująca, oddana, miła i słodka.
No i nosi w sobie tony wdzięku!
Ma niesamowite, hipnotyzujące spojrzenie bursztynowych oczu, piekną smukłą sylwetkę.
Waży około 20kg, jest psem średniej wielkości.
Ogarnięta weterynaryjnie - przeszła długą drogę, bo walczyłyśmy ze skutkami zarobaczenia, leczyłyśmy ciążę urojoną, która długo nie chciała odpuścić, ale dziś Zosia jest już wykastrowana, w trakcie szczepień i jest już w zasadzie gotowa, by ruszyć do własnego domu
Szukamy dla niej oczywiście domu ze statusem domownika i liczymy na wielką empatię oraz mądrość Opiekuna, który otworzy przed nią swoje serce
Jeśli Zosia i jej historia poruszyły Was i czujecie, że chcielibyście poznać ją bliżej, odzywajcie się do nas
Tel. 50*****51
Jeśli nie odbierzemy, wyślijcie sms: ZOSIA odezwiemy się
Zosia przebywa w dt na pograniczu województwa lubelskiego i mazowieckiego - okolice Puław, Zwolenia
I szuka pięknego Człowieka, który da jej miłość i bezpieczeństwo
Jaka jest jej historia?
Już opowiadam...
Zosieńkę odłowiłam w klatkę pułapkę w jednej z wiosek w gminie Przyłęk.
Gdy się o niej dowiedziałam, zrobiłam wywiad środowiskowy i okazało się, że błąka się po okolicy od wielu tygodni...
Nieufna, trzymająca dystans, nieuchwytna.
Był styczeń, a ona widywana była już od listopada!
Powiedziano mi, że czasem w nocy przychodzi chronić się przed mrozem w oddalonej od domstw drewutni.
I to był strzał w dziesiątkę!
Klatka nastawiona i pod osłoną nocy Zosia złowiona
Pierwsze, co usłyszałam, wchodząc tam o świcie, to dźwięk stukania ogonem w metalowe ścianki żywołapki
Tak się poznałyśmy i Zosia od pierwszych chwil postanowiła, że da mi szansę, a ja z drżeniem serca podjęłam pałeczkę
Bo Zosia była psem... złamanym...
Ktoś musiał traktować ją na tyle źle, że w obecności człowieka okazywała skrajne poddanie czołgając się po ziemi, jak by cały czas spodziewała się ciosu...
Jej lęk w mojej obecności łamał mi serce, bo wyobraźnia podpowiadała wszystko to, co ją z ręki człowieka spotkało
Nie mogłam jej odstawić do schroniska...
Szybko stwierdziłyśmy, że to młoda panienka (ma około roku) z perłowymi ząbkami, ranami od ugryzień pcheł, która nie jest zachipowana ani oznakowana w żaden sposób.
Na szyi miała skórzaną obrożę, starszą od węgla, i wstrętne, wielkie, zardzewiałe kolucho - świadka podłego życia w niewoli.
Ogłosiłyśmy oczywiście, że znaleziona, wrzuciłyśmy na lokalne grupy etc, ale oczywiście nie było żadnego odzewu - nikt jej nie szukał, a ten, który się jej pozbył, nie zamierzał się ujawniać
Wylądowała w naszym awaryjnym, zapsionym domu tymczasowym i zaczęła żmudną drogę oswajania lęków.
Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale z każdym dniem było ciut mniej przerażenia i odrobina więcej swobody - i tak kroczek po kroczku ku bezpieczeństwu i pewności siebie...
Czasem świtała nadzieja, że wychodzi na prostą, czasem pojawiał się regres, ale się nie poddawałyśmy.
Kolejne tygodnie poszerzały jej świat i przynosiły nowe informacje - okazało się, że Zosia nie jest zbudowana z samuch lęków! Potrafi żywiołowo okazywać radość, uwielbia gonitwy z psami po ogrodzie i może godzinami podrzucać sobie zabawkę
Kocha psy!
Bez problemu zafunkcjonowała w domu, w którym na co dzień bryluje 6 wybitnych psiosobowości: zadymiarze, histerycy i wszelkiej maści boomerzy, niezbyt chętnie dzielący się domową przestrzenią z intruzami... Mimo to daje radę!
Kocha ludzkich domowników!
Obcych obawia się i potrzebuje czasu oraz spokoju, by się przekonać, że jej nie zgrażają.
Boi się traffiku miejskiego - nie dla niej zatłoczone i gwarne centra wielkich miast - każdą wyprawę do miasta odchorowuje, zwłaszcza że nie jest fanką przemieszczania się ruchomym pojazdem na kołach
Szelki i smycz były postrzegane jak narzędzia tortur, dziś już na szczęście spowszedniały i wróżą coś miłego - spacer
Każde wyjście to nowe doznania, więcej węszenia oraz swobody, ale trzeba mieć świadomość, że w zupełnie nowym miejscu, będzie musiała budować swoje kompetencje na nowo.
Dlatego uwaga!
Zdecydowałyśmy, że będziemy dla niej szukać domu w spokojnej okolicy, by nie musiała walczyć ze stresem.
Optymalny byłby to dom w wiejskim otoczeniu/na przedmieściach, z przyjaznym psim rezydentem, bo Zosia kocha psie towarzystwo i miałaby dodatkowe oparcie oraz współtowarzysza niedoli, gdy przyjdzie jej się zmagać ze stresem adaptacyjnym po adopcji...
Wiemy na pewno, że Zosia transfer adopcyjny odchoruje, bo bardzo delikatna i wrażliwa z niej istota - niestety nie ma innej drogi do szczęścia i ogromnie nam zależy, by wypatrzył ją oraz pokochał Ktoś, kto da jej serce, spokojny czas i bezpieczną przestrzeń, by mogła się poczuć U SIEBIE
Musi przejść ponownie taką drogę, jaką przeszła w domu tymczasowym, budując stopniowo płaszczyznę zaufania i pewności siebie
To kapitalna, łagodna, pogodna i przyjazna sunia, która przeszła dzielnie baaaardzo długą drogę, by w końcu przylgnąć do człowieka bez lęku.
Ktoś się w przeszłości bardzo napracował, żeby ją złamać, ale dostała drugą szansę i pięknie ją wykorzystała!
Nie da się jej nie kochać, bo jest nieprzeciętnie współpracująca, oddana, miła i słodka.
No i nosi w sobie tony wdzięku!
Ma niesamowite, hipnotyzujące spojrzenie bursztynowych oczu, piekną smukłą sylwetkę.
Waży około 20kg, jest psem średniej wielkości.
Ogarnięta weterynaryjnie - przeszła długą drogę, bo walczyłyśmy ze skutkami zarobaczenia, leczyłyśmy ciążę urojoną, która długo nie chciała odpuścić, ale dziś Zosia jest już wykastrowana, w trakcie szczepień i jest już w zasadzie gotowa, by ruszyć do własnego domu
Szukamy dla niej oczywiście domu ze statusem domownika i liczymy na wielką empatię oraz mądrość Opiekuna, który otworzy przed nią swoje serce
Jeśli Zosia i jej historia poruszyły Was i czujecie, że chcielibyście poznać ją bliżej, odzywajcie się do nas
Tel. 50*****51
Jeśli nie odbierzemy, wyślijcie sms: ZOSIA odezwiemy się
Zosia przebywa w dt na pograniczu województwa lubelskiego i mazowieckiego - okolice Puław, Zwolenia
ID: 1063585328
xxx xxx xxx
Dodane 27 kwietnia 2026
Delikatna i radosna Zosieńka
Za darmo
Lokalizacja
