Firmowe
Opis
Kibicuję sztuce Rafała rachańskiego od kilku lat. Jako artysta „rodził”się na moich oczach. Pisałem recenzję do katalogu jego pierwszej wystawy „Instalacje”, która odbyła się w Novej Galerii w Malborku w roku 2021.
Każdego lata podczas Jarmarku Dominikańskiego mam okazję zapoznać się z najnowszymi pracami artysty. Z satysfakcją obserwuje wzrost cen prac Rafała, obecność jego rzeźb w ofercie renomowanych domów aukcyjnych, kolejne wystawy w których bierze udział.
Rafał zaczął swą przygodę ze sztuką jako dorosły, ukształtowany mężczyzna. Jest amatorem w tym sensie, że artystycznego rzemiosła nie uczył się w szkole pod kierunkiem profesorów od rzeźby czy kompozycji. Do wszystkiego dochodzi sam, eksperymentuje chociażby z kolorem glazury pokrywającej jego ceramikę. I czasami ta droga na skróty, wbrew uświęconym regułom, prowadzi go do zaskakujących rezultatów.
Rafał Rachański stale poszerza tematykę swych prac. Pojawiają się przedstawiciele fauny. Ale i one są wynikiem ciągłej troski autora o kondycję współczesnego świata a szczególnie stanem naszego, polskiego podwórka. Więc jeśli w rzeźbie pojawia się koń to jest to koń ze stadniny w Janowie.
Mam satysfakcję, że pisząc wstęp do katalogu pierwszej wystawy Rafała trafnie zdefiniowałem jego artystyczne credo. Dlatego wklejam tekst bez wahania. Z jednym zastrzeżeniem. Jego sztuka jest teraz bardziej dojrzała. Twórca skondensował swoje wypowiedzi, uprościł formę. Słowem mniej gada. Pozwala mówić swoim rzeźbom.
Podstawowe pytanie jakie sobie sam zadałem przed przystąpieniem do pisania tej recenzji brzmi: dlaczego? Dlaczego Rafał tworzy? ... Rafał twierdzi, że rzeźbi dla frajdy, że jest to forma spędzania wolnego czasu. Nie do końca to jednak kupuję... Myślę, że Rafał zaczął tworzyć bo jest w nim niezgoda. Niezgoda na świat wokół nas. Sztuka wyrasta głównie z emocji. A tych, w rzeźbach Rafała widzę pełno. Głównym tematem prac Rafała Rachańskiego człowiek. I to jak artysta go postrzega. Rafał nie upiększa istoty ludzkiej ... Wprost przeciwnie. Twarze ludzkie deformuje, multiplikuje je w bezosobowy tłum, wbija w nie gwoździe, szpile, pozbawia twarze indywidualnych rysów, pozbawia oczu. A nawet jeśli oczy pozostają na miejscu to są zamknięte, niewidzące. Podobnie postępuje z ludzką sylwetką choć prawdę powiedziawszy korzysta głownie z fragmentów ludzkiego ciała... Widzę w działaniach Rafała niecierpliwość, pośpiech, konieczność szybkiej wypowiedzi tu i teraz, za pomocą narzędzi jakie akurat są pod ręką. Nie chcę też powiedzieć, że artysta próbuje nas epatować brzydotą, koszmarem, deformacją. Nie. Absolutnie nie. Rzeźby wpisują się łatwo we współczesny kanon piękna. Rafał pokazuje otaczający świat w pełnej jego „krasie”... Cierpiący z powodu wbijanych w ludzkie głowy złudnych prawd i nakazów. Ale przecież jest to świat w którym na co dzień żyjemy. I czasem zdarza się nam odnaleźć w nim piękno. Podobnie piękne są w ostatecznym rozrachunku rzeźby Rafała Rachańskiego.
Przyznaję, że ta praca, którą kupiłem na tegorocznym Jarmarku Dominikańskim, wzbudza we mnie niepokój. Nie wiem do końca z czym mam do czynienia. Biały kolor w naszej tradycji symbolizuje niewinność. Byłyby więc to niewinne dziecięce istoty wędrujące ku górze, w domyśle do nieba? To znów niezupełnie pasuje do demonicznego wyrazu twarzy tych dzieciaków. Być też może, że artysta pozostawił białą gipsową powłokę bez żadnej intencji. Gipsowe laleczki dokazują we wspólnej zabawie a ja niepotrzebnie dorabiam do rzeźby zawiłe teorie.
Instalacja ma 62 cm wysokości, 28 cm szerokości i 11 cm głębokości. Dzieciaki wychodzą trochę poza drewnianą konstrukcję i wtedy rzeźba ma szerokość 36 cm.
Każdego lata podczas Jarmarku Dominikańskiego mam okazję zapoznać się z najnowszymi pracami artysty. Z satysfakcją obserwuje wzrost cen prac Rafała, obecność jego rzeźb w ofercie renomowanych domów aukcyjnych, kolejne wystawy w których bierze udział.
Rafał zaczął swą przygodę ze sztuką jako dorosły, ukształtowany mężczyzna. Jest amatorem w tym sensie, że artystycznego rzemiosła nie uczył się w szkole pod kierunkiem profesorów od rzeźby czy kompozycji. Do wszystkiego dochodzi sam, eksperymentuje chociażby z kolorem glazury pokrywającej jego ceramikę. I czasami ta droga na skróty, wbrew uświęconym regułom, prowadzi go do zaskakujących rezultatów.
Rafał Rachański stale poszerza tematykę swych prac. Pojawiają się przedstawiciele fauny. Ale i one są wynikiem ciągłej troski autora o kondycję współczesnego świata a szczególnie stanem naszego, polskiego podwórka. Więc jeśli w rzeźbie pojawia się koń to jest to koń ze stadniny w Janowie.
Mam satysfakcję, że pisząc wstęp do katalogu pierwszej wystawy Rafała trafnie zdefiniowałem jego artystyczne credo. Dlatego wklejam tekst bez wahania. Z jednym zastrzeżeniem. Jego sztuka jest teraz bardziej dojrzała. Twórca skondensował swoje wypowiedzi, uprościł formę. Słowem mniej gada. Pozwala mówić swoim rzeźbom.
Podstawowe pytanie jakie sobie sam zadałem przed przystąpieniem do pisania tej recenzji brzmi: dlaczego? Dlaczego Rafał tworzy? ... Rafał twierdzi, że rzeźbi dla frajdy, że jest to forma spędzania wolnego czasu. Nie do końca to jednak kupuję... Myślę, że Rafał zaczął tworzyć bo jest w nim niezgoda. Niezgoda na świat wokół nas. Sztuka wyrasta głównie z emocji. A tych, w rzeźbach Rafała widzę pełno. Głównym tematem prac Rafała Rachańskiego człowiek. I to jak artysta go postrzega. Rafał nie upiększa istoty ludzkiej ... Wprost przeciwnie. Twarze ludzkie deformuje, multiplikuje je w bezosobowy tłum, wbija w nie gwoździe, szpile, pozbawia twarze indywidualnych rysów, pozbawia oczu. A nawet jeśli oczy pozostają na miejscu to są zamknięte, niewidzące. Podobnie postępuje z ludzką sylwetką choć prawdę powiedziawszy korzysta głownie z fragmentów ludzkiego ciała... Widzę w działaniach Rafała niecierpliwość, pośpiech, konieczność szybkiej wypowiedzi tu i teraz, za pomocą narzędzi jakie akurat są pod ręką. Nie chcę też powiedzieć, że artysta próbuje nas epatować brzydotą, koszmarem, deformacją. Nie. Absolutnie nie. Rzeźby wpisują się łatwo we współczesny kanon piękna. Rafał pokazuje otaczający świat w pełnej jego „krasie”... Cierpiący z powodu wbijanych w ludzkie głowy złudnych prawd i nakazów. Ale przecież jest to świat w którym na co dzień żyjemy. I czasem zdarza się nam odnaleźć w nim piękno. Podobnie piękne są w ostatecznym rozrachunku rzeźby Rafała Rachańskiego.
Przyznaję, że ta praca, którą kupiłem na tegorocznym Jarmarku Dominikańskim, wzbudza we mnie niepokój. Nie wiem do końca z czym mam do czynienia. Biały kolor w naszej tradycji symbolizuje niewinność. Byłyby więc to niewinne dziecięce istoty wędrujące ku górze, w domyśle do nieba? To znów niezupełnie pasuje do demonicznego wyrazu twarzy tych dzieciaków. Być też może, że artysta pozostawił białą gipsową powłokę bez żadnej intencji. Gipsowe laleczki dokazują we wspólnej zabawie a ja niepotrzebnie dorabiam do rzeźby zawiłe teorie.
Instalacja ma 62 cm wysokości, 28 cm szerokości i 11 cm głębokości. Dzieciaki wychodzą trochę poza drewnianą konstrukcję i wtedy rzeźba ma szerokość 36 cm.
ID: 1050468372
xxx xxx xxx
Odświeżono dnia 02 lutego 2026
Białe istoty. Gips. Drewno. Rafał Rachański.
600 zł
Lokalizacja