Firmowe
Wiek: Pies dorosły
Nazwa schroniska: azyl w Przyborzycach
Opis
Ares…
Piękny, duży owczarek o wilczym umaszczeniu.
Pies, który nigdy nie miał prawa być po prostu szczeniakiem.
Jego życie od początku było pasmem smutku i strachu.
Z pierwszego domu – jak wynika z informacji – wyniósł tylko ból. Zamiast miłości było znęcanie się. Zamiast beztroski – wymagania. Miał „od razu być duży i mądry”, chodzić „na baterie”, nie popełniać błędów. Nie wolno mu było dorastać… miał już wszystko umieć.
Potem trafił do drugiego domu.
Jego opiekun wyjechał za granicę, a Ares został sam… zamknięty w kojcu, pod opieką 91-letniego ojca. Przez kilka lat nie opuszczał kojca. Tyle wystarczy, by złamać nawet najsilniejszego psa.
Gdy trafił do nas, zobaczyliśmy psa złamanego.
Nie szukał kontaktu.
Spacer był złem koniecznym.
Szybko wracał na swój wybieg, do budy – jedynego miejsca, w którym czuł się w miarę bezpiecznie.
Patrzyliśmy na psa, który od ludzi już niczego nie oczekiwał i niczego im nie chciał dać. Zobojętniał. Pusty w środku.
I wtedy… pojawił się dom.
Myśleliśmy, że Ares „złapał Pana Boga za nogi”. Wzięli go takim, jakim był – bez lukrowania, bez ukrywania wad. I wszystko byłoby dobrze… gdyby Ares nie zrobił tego, co potrafi tylko pies – gdyby jeszcze raz nie zaufał. I nie pokochał.
Pokochał głupią, psią miłością.
Kiedy ludzie wychodzili do pracy, Ares bał się, że już nie wrócą. Tęsknił. Panikował.
Jego strach objawiał się niszczeniem podwórka.
To nie była złość. To był lęk separacyjny.
Można było z nim pracować.
Zaproponowaliśmy behawiorystę – przyjęto go tylko raz, potem kontakt się urwał.
Bo przecież „to tylko pies”.
Jeszcze do tego „zepsuty”.
Za bardzo kocha…?
Dostaliśmy też informację, że Ares zaczął „ładnie stróżować”.
A my wiemy, że to kolejny mechanizm obronny psa, który boi się znów stracić wszystko.
Dziś szukamy dla Aresa nowego domu.
Domu, który już go nie porzuci.
Domu, który nauczy go, że człowiek wychodzi… i wraca.
Że warto kochać i że ta miłość nie kończy się samotnością.
Ares ma około 6 lat.
Jest w typie owczarka staroniemieckiego – duży, piękny, mocny, nieprzesadnie ścięty na zadzie.
Ale ludzie złamali tego pięknego psa.
On wciąż czeka.
Na kogoś, kto nie odejdzie.
Piękny, duży owczarek o wilczym umaszczeniu.
Pies, który nigdy nie miał prawa być po prostu szczeniakiem.
Jego życie od początku było pasmem smutku i strachu.
Z pierwszego domu – jak wynika z informacji – wyniósł tylko ból. Zamiast miłości było znęcanie się. Zamiast beztroski – wymagania. Miał „od razu być duży i mądry”, chodzić „na baterie”, nie popełniać błędów. Nie wolno mu było dorastać… miał już wszystko umieć.
Potem trafił do drugiego domu.
Jego opiekun wyjechał za granicę, a Ares został sam… zamknięty w kojcu, pod opieką 91-letniego ojca. Przez kilka lat nie opuszczał kojca. Tyle wystarczy, by złamać nawet najsilniejszego psa.
Gdy trafił do nas, zobaczyliśmy psa złamanego.
Nie szukał kontaktu.
Spacer był złem koniecznym.
Szybko wracał na swój wybieg, do budy – jedynego miejsca, w którym czuł się w miarę bezpiecznie.
Patrzyliśmy na psa, który od ludzi już niczego nie oczekiwał i niczego im nie chciał dać. Zobojętniał. Pusty w środku.
I wtedy… pojawił się dom.
Myśleliśmy, że Ares „złapał Pana Boga za nogi”. Wzięli go takim, jakim był – bez lukrowania, bez ukrywania wad. I wszystko byłoby dobrze… gdyby Ares nie zrobił tego, co potrafi tylko pies – gdyby jeszcze raz nie zaufał. I nie pokochał.
Pokochał głupią, psią miłością.
Kiedy ludzie wychodzili do pracy, Ares bał się, że już nie wrócą. Tęsknił. Panikował.
Jego strach objawiał się niszczeniem podwórka.
To nie była złość. To był lęk separacyjny.
Można było z nim pracować.
Zaproponowaliśmy behawiorystę – przyjęto go tylko raz, potem kontakt się urwał.
Bo przecież „to tylko pies”.
Jeszcze do tego „zepsuty”.
Za bardzo kocha…?
Dostaliśmy też informację, że Ares zaczął „ładnie stróżować”.
A my wiemy, że to kolejny mechanizm obronny psa, który boi się znów stracić wszystko.
Dziś szukamy dla Aresa nowego domu.
Domu, który już go nie porzuci.
Domu, który nauczy go, że człowiek wychodzi… i wraca.
Że warto kochać i że ta miłość nie kończy się samotnością.
Ares ma około 6 lat.
Jest w typie owczarka staroniemieckiego – duży, piękny, mocny, nieprzesadnie ścięty na zadzie.
Ale ludzie złamali tego pięknego psa.
On wciąż czeka.
Na kogoś, kto nie odejdzie.
ID: 1049953258
xxx xxx xxx
Dodane 16 lutego 2026
Ares piekny owczar
Za darmo
Lokalizacja