Prywatne
Wiek: Zwierzę dorosłe
Płeć: Samica
Opis
Pilnie poszukiwany dom dla oazy spokoju - kotki Manii!
Przebywa teraz w domu tymczasowym w Czeladzi (woj. Śląskie) ale odpowiedzialnego, świadomego domu szuka na terenie całej Polski.
Jej opiekunka tymczasowa jest już starsza, z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej schorowana (m.in. kilka nowotworów złośliwych ale nie tylko), no nie jest dobrze :(
W najbliższym czasie będzie musiała spędzać więcej czasu w szpitalach niż w domu a koty, do tej pory przyzwyczajone do tego, że była z nimi w domu niemalże całą dobę będą spędzać ten czas totalnie same : (
Z jedną dziennie wizytą człowieka który tylko po pracy wpadnie napalić im w piecu, nakarmić i posprzątać kuwety.
Nie mają też totalnie gdzie trafić, jeśli któregoś dnia stanie się najgorsze i Pani Ania do domu już nie wróci.. a to też jest przecież nieuniknione :(
Ani Mania ani pozostałe dwa koty z którymi w tymczasie mieszka absolutnie nie nadają się do trafienia do schroniskowej rzeczywistości.
A ona już szczególnie.
Dlatego muszą znaleźć domy zanim to najgorsze się stanie.
Bo wtedy nie będzie już czasu, który mamy jeszcze teraz.. choć też nie wiadomo ile.
Mania to około 4 letnia kotka która kiedyś była kotką wolnożyjącą.
Historia jakich wiele - złapana początkowo tylko do zabiegu kastracji, po tym czasie miała wrócić z powrotem na ulicę.
Jednak w ciągu tych zaledwie kilku dni które po zabiegu musiała spędzić w mieszkaniu aż się rana zagoi, Mania pokazała, że chciałaby tam zostać.
Że nie chce wracać do trudnego, ulicznego życia gdzie nie ma szans na dłuższą metę przeżyć i przetrwać.
Od pierwszego dnia bezbłędnie opanowała temat kuwety, chodziła sobie po całym mieszkaniu i spała w łóżku.
Była wtedy jeszcze zupełnie innym kotem niż jest teraz w kwestii otwartości (była tam jedynym zwierzakiem w domu)
Tam jednak zostać nie mogła więc trafiła do p. Ani i tak już trzeci rok czeka na swojego człowieka :(
Mania od początku dała się poznać jako bardzo delikatna, wrażliwa i spokojna, a przy tym skrycie potrzebująca bliskości człowieka koteczka.
Ale tylko temu, któremu zaufa.
I na dzień dzisiejszy, pomimo upływu kilku lat taką osobą, której Manii udało się zaufać w 100 % jest tylko p. Ania :(
Jej bez problemu daje się głaskać, przytulać, brać na ręce/kolana, podawać leki itp
Przy niej samej jest radosna, biega i skacze, bawi się itp
W stosunku do obcych jest wycofana, na pewno nie podejdzie do nikogo sama od siebie, chcąc się do niej zbliżyć albo ucieknie na bezpieczną dla siebie odległość albo zostanie tam, gdzie akurat będzie leżeć ale do końca z gotowością do ucieczki kiedy uzna to za konieczne.
W domu jest cicha jak myszka, praktycznie jej nie widać i nie słychać.
Jedynie wtedy kiedy płacze bo się czegoś boi i jak bawi się z Franią.
A bawi się świetnie ale też tylko z takimi kotami które jej nie dokuczają i szanują jej granice.
Całej pozostałej reszty kotów się boi a kilka takich się przez dom p. Ani przewinęło.
Mieszka więc teraz z Franią którą uwielbia (jeśli by tylko ktoś chciał, mogłyby pójść razem do adopcji. To ta "łaciata" na wspólnych zdjęciach) i Rysiem, którego się boi i unika jak tylko może :(
A wcześniej mieszkał tam Kuba którego też się bardzo bała.
Jest więc bardzo duże prawdopodobieństwo tego, że gdyby zamieszkała sama, bez innych zwierząt i bez dzieci (lub takimi w wieku już nastoletnim), w stabilnym domu u ludzi którzy nie mają jakoś bardzo często obcych - gości to nie musiałaby się nikogo bać i byłaby zupełnie innym kotem.
Mania nie zna psów i prawdopodobnie by się ich bała.
Jest wysterylizowana, zachipowana, regularnie szczepiona przeciwko chorobom zakaźnym, testy fiv/felv ujemne.
Przez te kilka lat miała kilkukrotnie wykonywane profilaktycznie badania krwi, moczu, usg jamy brzusznej a także echo serca (ostatnie sprzed kilku dni, wszystkie wyszły w porządku).
Dostaje codziennie - raz na dzień pastę odkłaczającą trichocat (i w nowym domu powinno jej to być w takim "trybie" kontynuowane bo inaczej będzie mieć problemy z zakłaczeniem co w konsekwencji już po kilku dniach powoduje u niej brak apetytu, osowiałość, problemy z wypróżnianiem i ogólne złe samopoczucie. Sprawdzaliśmy to wielokrotnie, zawsze kończyło się tak samo, łącznie z koniecznością wykonywania lewatywy)
Jej drugim zdrowotnym problemem jest problem stomatologiczny (co nawiasem mówiąc ma teraz ogrom kotów, jedynie nikt tego nie mówi/nie pisze wprost bo albo nawet tego nie wie albo celowo ukrywa.
Bo nie oszukujmy się, takie coś mocno obniża szansę na dom..)
Mania MUSI więc raz w roku pojawiać się u zwierzęcego stomatologa (w tym roku ma to już za sobą) na zabiegu stomatologicznym podczas którego ściąga się w narkozie kamień nazębny i usuwa te zęby, które usunąć trzeba (na dzień dzisiejszy ma ich jeszcze 10 ząbków bo w przeciągu ostatnich lat zostało jej usunięte już 20)
Znaczy się powinno się zapobiegać usuwania zębów i je codziennie myć szczoteczką i pastą a oprócz tego dodatkowo psikać specjalnym sprayem ale nie ma na to przy niej najmniejszych szans.. więc resztę zębów w ciągu najbliższych kilku lat po prostu straci.
I trzeba będzie o ten temat serio zadbać.
Bo chore, nieleczone zęby powodują ból i niszczą narządy wewnętrzne.
Trzecim problemem zdrowotnym jest problem związany w sumie z niejedzeniem.
Mania już kilka lat temu wymyśliła sobie, że nie zje a wręcz nawet nie ruszy nic oprócz surowego mięsa mielonego.
Żadnego innego mięsa, gotowej puszki itp. Nic.
Tylko czasem od święta zje jakąś bezwartościową jakościowo puszkę typu gourmet (ale też tylko wersję mus)
Nie zje też mięsa z żadnym dodatkiem więc barf raczej odpada.
W związku z tym, jeśli jej się to w nowym domu nie odmieni i dopóki nie zacznie jeść normalnie (o ile stanie się to kiedykolwiek) będzie jej musiała być już dożywotnio podawana witamina b12 (w kroplach, raz w tygodniu) i kwas foliowy (pół tabletki codziennie) i raz na pół roku kontrolowany ich poziom z pomocą badań krwi.
Jest obecnie w pełni ustabilzowana, wyniki są idealne ale gdyby przestało się jej to podawać to wyniki szybko się pogorszą a w parze z tym też jej samopoczucie.
Niedobór tych witamin objawia się u niej totalnym brakiem apetytu.
Mania śpi z człowiekiem w łóżku albo tam gdzie sobie akurat umyśli (na oknie, fotelu itp)
Jak to kot drapie to, co jej się spodoba.
Nie ściera sobie przy tym wystarczająco pazurków więc wymagają one mechanicznego obcięcia raz na jakiś czas.
Nie wiadomo jak będzie zachowywać się w stosunku do kwiatków bo w DT ich nie ma (są tylko sztuczne).
W obecnym miejscu zamieszkania nie interesują ją firanki, zasłony itp
Uwielbia spędzać czas (szczególnie w ciepłe, słoneczne dni) na zewnętrzenej stronie parapetu osiatkowanego okna które jest w DT.
Jeśli ktoś przed podjęciem decyzji o adopcji chciałby ją poznać to oczywiście jest taka możliwość, zapraszamy.
Mania szuka domu tylko i wyłącznie niewychodzącego.
Bezpiecznego, stabilnego i odpowiedzialnego.
Na dobre i złe przez najbliższe kilkanaście lat.
Z pełną świadomością tego, że nie będzie miała gdzie i do kogo wrócić jeśli ktoś kto ją adoptuje z jakiegoś powodu by chciał jednak kiedyś zrezygnować.
Szczególnie gdyby miało się to wydarzyć po kilku miesiącach albo latach.
Jeśli już to tylko na początku.
Brutalnie mówiąc tylko dopóki p. Ania żyje i jest w takim stanie, że jest w stanie się jeszcze opiekować kotami.
Obowiązuje podpisanie umowy adopcyjnej.
Jeśli ktoś miałby jakieś pytania o coś, co nie jest zawarte w tekście opisu to proszę śmiało o kontakt.
Odpowiem szczerze na każde jedno.
(Jeśli nie odbieram, zostaw koniecznie wiadomość SMS z krótką informacją, że chodzi o kotkę o imieniu Mania).
Przebywa teraz w domu tymczasowym w Czeladzi (woj. Śląskie) ale odpowiedzialnego, świadomego domu szuka na terenie całej Polski.
Jej opiekunka tymczasowa jest już starsza, z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej schorowana (m.in. kilka nowotworów złośliwych ale nie tylko), no nie jest dobrze :(
W najbliższym czasie będzie musiała spędzać więcej czasu w szpitalach niż w domu a koty, do tej pory przyzwyczajone do tego, że była z nimi w domu niemalże całą dobę będą spędzać ten czas totalnie same : (
Z jedną dziennie wizytą człowieka który tylko po pracy wpadnie napalić im w piecu, nakarmić i posprzątać kuwety.
Nie mają też totalnie gdzie trafić, jeśli któregoś dnia stanie się najgorsze i Pani Ania do domu już nie wróci.. a to też jest przecież nieuniknione :(
Ani Mania ani pozostałe dwa koty z którymi w tymczasie mieszka absolutnie nie nadają się do trafienia do schroniskowej rzeczywistości.
A ona już szczególnie.
Dlatego muszą znaleźć domy zanim to najgorsze się stanie.
Bo wtedy nie będzie już czasu, który mamy jeszcze teraz.. choć też nie wiadomo ile.
Mania to około 4 letnia kotka która kiedyś była kotką wolnożyjącą.
Historia jakich wiele - złapana początkowo tylko do zabiegu kastracji, po tym czasie miała wrócić z powrotem na ulicę.
Jednak w ciągu tych zaledwie kilku dni które po zabiegu musiała spędzić w mieszkaniu aż się rana zagoi, Mania pokazała, że chciałaby tam zostać.
Że nie chce wracać do trudnego, ulicznego życia gdzie nie ma szans na dłuższą metę przeżyć i przetrwać.
Od pierwszego dnia bezbłędnie opanowała temat kuwety, chodziła sobie po całym mieszkaniu i spała w łóżku.
Była wtedy jeszcze zupełnie innym kotem niż jest teraz w kwestii otwartości (była tam jedynym zwierzakiem w domu)
Tam jednak zostać nie mogła więc trafiła do p. Ani i tak już trzeci rok czeka na swojego człowieka :(
Mania od początku dała się poznać jako bardzo delikatna, wrażliwa i spokojna, a przy tym skrycie potrzebująca bliskości człowieka koteczka.
Ale tylko temu, któremu zaufa.
I na dzień dzisiejszy, pomimo upływu kilku lat taką osobą, której Manii udało się zaufać w 100 % jest tylko p. Ania :(
Jej bez problemu daje się głaskać, przytulać, brać na ręce/kolana, podawać leki itp
Przy niej samej jest radosna, biega i skacze, bawi się itp
W stosunku do obcych jest wycofana, na pewno nie podejdzie do nikogo sama od siebie, chcąc się do niej zbliżyć albo ucieknie na bezpieczną dla siebie odległość albo zostanie tam, gdzie akurat będzie leżeć ale do końca z gotowością do ucieczki kiedy uzna to za konieczne.
W domu jest cicha jak myszka, praktycznie jej nie widać i nie słychać.
Jedynie wtedy kiedy płacze bo się czegoś boi i jak bawi się z Franią.
A bawi się świetnie ale też tylko z takimi kotami które jej nie dokuczają i szanują jej granice.
Całej pozostałej reszty kotów się boi a kilka takich się przez dom p. Ani przewinęło.
Mieszka więc teraz z Franią którą uwielbia (jeśli by tylko ktoś chciał, mogłyby pójść razem do adopcji. To ta "łaciata" na wspólnych zdjęciach) i Rysiem, którego się boi i unika jak tylko może :(
A wcześniej mieszkał tam Kuba którego też się bardzo bała.
Jest więc bardzo duże prawdopodobieństwo tego, że gdyby zamieszkała sama, bez innych zwierząt i bez dzieci (lub takimi w wieku już nastoletnim), w stabilnym domu u ludzi którzy nie mają jakoś bardzo często obcych - gości to nie musiałaby się nikogo bać i byłaby zupełnie innym kotem.
Mania nie zna psów i prawdopodobnie by się ich bała.
Jest wysterylizowana, zachipowana, regularnie szczepiona przeciwko chorobom zakaźnym, testy fiv/felv ujemne.
Przez te kilka lat miała kilkukrotnie wykonywane profilaktycznie badania krwi, moczu, usg jamy brzusznej a także echo serca (ostatnie sprzed kilku dni, wszystkie wyszły w porządku).
Dostaje codziennie - raz na dzień pastę odkłaczającą trichocat (i w nowym domu powinno jej to być w takim "trybie" kontynuowane bo inaczej będzie mieć problemy z zakłaczeniem co w konsekwencji już po kilku dniach powoduje u niej brak apetytu, osowiałość, problemy z wypróżnianiem i ogólne złe samopoczucie. Sprawdzaliśmy to wielokrotnie, zawsze kończyło się tak samo, łącznie z koniecznością wykonywania lewatywy)
Jej drugim zdrowotnym problemem jest problem stomatologiczny (co nawiasem mówiąc ma teraz ogrom kotów, jedynie nikt tego nie mówi/nie pisze wprost bo albo nawet tego nie wie albo celowo ukrywa.
Bo nie oszukujmy się, takie coś mocno obniża szansę na dom..)
Mania MUSI więc raz w roku pojawiać się u zwierzęcego stomatologa (w tym roku ma to już za sobą) na zabiegu stomatologicznym podczas którego ściąga się w narkozie kamień nazębny i usuwa te zęby, które usunąć trzeba (na dzień dzisiejszy ma ich jeszcze 10 ząbków bo w przeciągu ostatnich lat zostało jej usunięte już 20)
Znaczy się powinno się zapobiegać usuwania zębów i je codziennie myć szczoteczką i pastą a oprócz tego dodatkowo psikać specjalnym sprayem ale nie ma na to przy niej najmniejszych szans.. więc resztę zębów w ciągu najbliższych kilku lat po prostu straci.
I trzeba będzie o ten temat serio zadbać.
Bo chore, nieleczone zęby powodują ból i niszczą narządy wewnętrzne.
Trzecim problemem zdrowotnym jest problem związany w sumie z niejedzeniem.
Mania już kilka lat temu wymyśliła sobie, że nie zje a wręcz nawet nie ruszy nic oprócz surowego mięsa mielonego.
Żadnego innego mięsa, gotowej puszki itp. Nic.
Tylko czasem od święta zje jakąś bezwartościową jakościowo puszkę typu gourmet (ale też tylko wersję mus)
Nie zje też mięsa z żadnym dodatkiem więc barf raczej odpada.
W związku z tym, jeśli jej się to w nowym domu nie odmieni i dopóki nie zacznie jeść normalnie (o ile stanie się to kiedykolwiek) będzie jej musiała być już dożywotnio podawana witamina b12 (w kroplach, raz w tygodniu) i kwas foliowy (pół tabletki codziennie) i raz na pół roku kontrolowany ich poziom z pomocą badań krwi.
Jest obecnie w pełni ustabilzowana, wyniki są idealne ale gdyby przestało się jej to podawać to wyniki szybko się pogorszą a w parze z tym też jej samopoczucie.
Niedobór tych witamin objawia się u niej totalnym brakiem apetytu.
Mania śpi z człowiekiem w łóżku albo tam gdzie sobie akurat umyśli (na oknie, fotelu itp)
Jak to kot drapie to, co jej się spodoba.
Nie ściera sobie przy tym wystarczająco pazurków więc wymagają one mechanicznego obcięcia raz na jakiś czas.
Nie wiadomo jak będzie zachowywać się w stosunku do kwiatków bo w DT ich nie ma (są tylko sztuczne).
W obecnym miejscu zamieszkania nie interesują ją firanki, zasłony itp
Uwielbia spędzać czas (szczególnie w ciepłe, słoneczne dni) na zewnętrzenej stronie parapetu osiatkowanego okna które jest w DT.
Jeśli ktoś przed podjęciem decyzji o adopcji chciałby ją poznać to oczywiście jest taka możliwość, zapraszamy.
Mania szuka domu tylko i wyłącznie niewychodzącego.
Bezpiecznego, stabilnego i odpowiedzialnego.
Na dobre i złe przez najbliższe kilkanaście lat.
Z pełną świadomością tego, że nie będzie miała gdzie i do kogo wrócić jeśli ktoś kto ją adoptuje z jakiegoś powodu by chciał jednak kiedyś zrezygnować.
Szczególnie gdyby miało się to wydarzyć po kilku miesiącach albo latach.
Jeśli już to tylko na początku.
Brutalnie mówiąc tylko dopóki p. Ania żyje i jest w takim stanie, że jest w stanie się jeszcze opiekować kotami.
Obowiązuje podpisanie umowy adopcyjnej.
Jeśli ktoś miałby jakieś pytania o coś, co nie jest zawarte w tekście opisu to proszę śmiało o kontakt.
Odpowiem szczerze na każde jedno.
(Jeśli nie odbieram, zostaw koniecznie wiadomość SMS z krótką informacją, że chodzi o kotkę o imieniu Mania).
ID: 887228271
xxx xxx xxx
Odświeżono dnia 14 kwietnia 2026
Ok. 4 letnia oaza spokoju - kotka Mania pilnie szuka kochającego domu!
Za darmo
Lokalizacja
